logo-gora Indymedia to sieć zwykłych ludzi, aktywistów i organizacji
zajmujących się tworzeniem niezależnych mediów.
Naszym wspólnym celem jest dostarczanie informacji
o ważnych zjawiskach społecznych i politycznych
w sposób całkowicie oddolny i niekomercyjny.
logo-dol


Wątki tematyczne:




Inne centra:

www.indymedia.org

Projects
print
radio
satellite tv
video

Africa
ambazonia
canarias
estrecho / madiaq
kenya
nigeria
south africa

Canada
hamilton
london, ontario
maritimes
montreal
ontario
ottawa
quebec
thunder bay
vancouver
victoria
windsor
winnipeg

East Asia
burma
jakarta
japan
korea
manila
qc

Europe
abruzzo
alacant
andorra
antwerpen
armenia
athens
austria
barcelona
belarus
belgium
belgrade
bristol
bulgaria
calabria
croatia
cyprus
emilia-romagna
estrecho / madiaq
euskal herria
galiza
germany
grenoble
hungary
imc-london
ireland
istanbul
italy
la plana
liege
liguria
lille
linksunten
lombardia
madrid
malta
marseille
nantes
napoli
netherlands
nice
norway
oost-vlaanderen
paris/île-de-france
patras
piemonte
poland
portugal
roma
romania
russia
saint-petersburg
scotland
sverige
switzerland
thessaloniki
torun
toscana
toulouse
ukraine
united kingdom
valencia

Latin America
argentina
bolivia
chiapas
chile
chile sur
cmi brasil
colombia
ecuador
mexico
peru
puerto rico
qollasuyu
rosario
santiago
tijuana
uruguay
valparaiso
venezuela
venezuela

Oceania
adelaide
aotearoa
brisbane
burma
darwin
jakarta
manila
melbourne
oceania
perth
qc
sydney

South Asia
india
mumbai

United States
arizona
arkansas
asheville
atlanta
austin
baltimore
big muddy
binghamton
boston
buffalo
charlottesville
chicago
cleveland
colorado
columbus
dc
hawaii
houston
hudson mohawk
kansas city
la
madison
maine
miami
michigan
milwaukee
minneapolis/st. paul
new hampshire
new jersey
new mexico
new orleans
north carolina
north texas
nyc
oklahoma
philadelphia
pittsburgh
portland
richmond
rochester
rogue valley
saint louis
san diego
san francisco
san francisco bay area
santa barbara
santa cruz, ca
sarasota
seattle
tampa bay
tennessee
united states
urbana-champaign
vermont
western mass
worcester

West Asia
armenia
beirut
israel
palestine

Topics
biotech

Process
fbi/legal updates
mailing lists
process & imc docs
tech
volunteer

serwis obsługiwany jest przez program Mir
Amerykańska machina tortur-2
Workers Vanguard 21-02-2006 23:48
Imperialistyczna "demokracja" w działaniu
Amerykańska machina tortur
Amnesty International: "Gułag" i antykomunizm
Część druga
Przedruk z: Workers Vanguard nr 863, 3 lutego 2006 r.

Poniżej drukujemy dokończenie artykułu. Część pierwsza ukazała się w Workers Vanguard nr 862, 20 stycznia 2006 r.

Amnesty International została założona w 1961 r., u szczytu antyradzieckiej zimnej wojny, przez brytyjskiego prawnika Petera Benensona. Benenson wziął za wzór Amerykański Związek Swobód Obywatelskich (AZSO), a wśród jego współpracowników był jego długoletni przyjaciel Roger Baldwin, który pomagał założyć sekcję AI w Stanach Zjednoczonych.
Baldwin był postacią pełną sprzeczności. Podczas II wojny światowej pomagał Komitetowi Obrony Praw Obywatelskich, który bronił trockistów przeciwko prześladowaniu na mocy ustawy Smitha za ich sprzeciw wobec wejścia Stanów Zjednoczonych do międzyimperialistycznej wojny. Lecz był on także szefem AZSO w 1940 r., kiedy wykluczył on ze swej rady dobrze znaną członkinię partii komunistycznej Elizabeth Gurley Flynn. Jedenaście lat później AZSO włączył do swego statutu antykomunistyczną rezolucję, a podczas maccartystowskich polowań na czarownice organizacja ta regularnie wymieniała zeznania i informacje z FBI J. Edgara Hoovera. (Baldwin w tym czasie już nie był dyrektorem AZSO, bo w 1950 r. zrezygnował, by podjąć się kampanii na rzecz międzynarodowych "praw człowieka"). Wśród innych ojców założycieli AI był lord Peter Archer, który później, od roku 1975 do 1979, był wiceministrem sprawiedliwości w rządzie Partii Pracy i administrował brytyjską okupacją Irlandii Północnej, przeprowadzając jadowite represje, które obejmowały wrabianie i torturowanie członków Irlandzkiej Armii Republikańskiej.
Od swego początku AI wykluczała z kategorii "więźniów sumienia" oskarżonych o bronienie przemocy czy dokonywanie aktów przemocy. Pod tym pretekstem AI odmawiała obrony lewicowo-nacjonalistycznych partyzantów zwalczających popierane przez Stany Zjednoczone marionetkowe reżimy oraz uwięzionych podczas antykolonialnych wojen wyzwoleńczych. W 1964 r. AI zrezygnowała z obrony Nelsona Mandeli-uwięzionego w rasistowskiej Południowej Afryce-jako "więźnia sumienia", ponieważ bronił on walki zbrojnej o obalenie tego krwawego reżimu supremacji białych. Francis Boyle, były członek rady dyrektorów AI, zauważył w gazecie CovertAction z 13 czerwca 2002 r., że AI jest "jedyną w całym świecie organizacją obrony praw człowieka, która odmówiła potępienia apartheidu w Południowej Afryce".
Także wykluczeni spod parasola AI byli oskarżeni o szpiegostwo lub zdradę (chociaż to nigdy nie powstrzymało Amnesty od obrony radzieckiego "dysydenta" i imperialistycznego szpiega Anatolija Szczaranskiego). Stąd Amnesty odmówiła uznania za słynnego "więźnia sumienia" Mordechaja Wanunu, odważnego izraelskiego technologa nuklearnego, uwięzionego w 1986 r. za publiczne zdemaskowanie arsenału nuklearnego państwa syjonistycznego.
Przywódca Partii Czarnych Panter Geronimo ji Jaga (Pratt) został wrobiony przez FBI i policję z Los Angeles i był więziony przez 27 lat za zabójstwo, którego nie popełnił; AI choć wzywała do śledztwa w jego sprawie, odmówiła wezwania do uwolnienia go. Żeby wezwać choćby do nowego procesu dla Mumii Abu-Jamala, byłego rzecznika Czarnych panter i znanego dziennikarza, wrobionego w fałszywe oskarżenia o zabójstwo w 1981 r. filadelfijskiego funkcjonariusza policji, Amnesty potrzebowała aż 19 lat.
AI niejednokrotnie działała jako pomoc dla amerykańskich i brytyjskich awantur militarnych. Jej raport z 1986 r., krytyczny wobec nikaraguańskiego reżimu sandinowskiego, nadszedł w sam raz, by pomóc rządowi Reagana uzyskać od Kongresu dodatkowe fundusze dla terrorystów contras (kontr-rewolucjonistów). Aby uzasadnić sprawę inwazji na Irak w 1991 r., po tym jak oddziały Saddama wkroczyły do Kuwejtu, prezydent Bush Pierwszy pojawił się w ogólnokrajowej telewizji, wymachując egzemplarzem komunikatu prasowego AI, sprzedającego zmyśloną opowieść córki kuwejckiego ambasadora, że iraccy żołnierze zabili 300 kuwejckich niemowląt, wyciągając je z inkubatorów i rzucając nimi o podłogę. Żeby choćby miękko sprzeciwić się narzuconym przez Stany Zjednoczone sankcjom ONZ, które zabiły ponad półtora miliona Irakijczyków, zajęło to AI ponad dziesięć lat.
W 1996 r. AI sponsorowała pokazywanie w 25 miastach Stanów Zjednoczonych filmu o szefie chorwackiego reżimu nacjonalistycznego Franju Tudjmanie - admiratorze faszystowskiego reżimu ustaszowskiego z czasów II wojny światowej - który sprzedawał sensacyjne opowieści o masowych gwałtach, popełnianych w Bośni i Hercegowinie przez Serbów. To była część międzynarodowej kampanii liberałów i feministek, by wezwać do wsparcia dla imperialistycznej interwencji przeciwko Serbii, której kulminacją była wojna w 1999 r., prowadzona przez Stany Zjednoczone i NATO. W 2002 r., podczas nieudanego, wspieranego przez Stany Zjednoczone puczu w Wenezueli, Amnesty wkroczyła do akcji - by potępiać prezydenta Hugo Cháveza za "zbrodnie przeciwko ludzkości". W następnym roku na festiwalu filmów na temat praw człowieka w Vancouverze pod patronatem AI ocenzurowała ona film pt. "Rewolucja nie będzie pokazywana w telewizji", który dokumentował nieudany pucz.
W minionym okresie Amnesty stanęła w obliczu krytyki ze strony liberalnych przeciwników wojny z Irakiem za swą odmowę sprzeciwienia się inwazji. Faktycznie William Schulz, dyrektor wykonawczy amerykańskiej sekcji Amnesty International, atakował organizacje antywojenne za nieprzyłączenie się do wojny Busha z terrorem, złorzecząc że "polityczna lewica odmówiła niezbędnej uwagi i strategicznego przeanalizowania wysiłków na rzecz przeciwstawienia się terroryzmowi i ochrony naszego fundamentalnego prawa do bezpieczeństwa".
Jednym z prominentnych członków AII jest Diana Negroponte, żona Johna Negropontego, dyrektora wywiadu narodowego u Busha. Od roku 1981 do 1985, jako ambasador w Hondurasie, John Negroponte nadzorował brudną wojnę Stanów Zjednoczonych przeciwko rządzonej przez sandinistów Nikaragui. Działając przez honduraskiego dowódcę wojskowego Gustava Álvareza Martíneza i jego sadystyczne szwadrony śmierci, Negroponte wykorzystywał Honduras jako bazę dla ataków contras na nikaraguańskie szpitale, szkoły i mosty.
Diana Negroponte zasiada także w Radzie Powierników Domu Wolności, którego główna działalność polega na wspieraniu kontr-rewolucyjnych kubańskich gusanos. Wśród jej kolegów od "praw człowieka" w Domu Wolności są tacy zbrodniarze zimnowojenni jak Jeanne Kirkpatrick, była ambasador przy ONZ za Reagana, która wykorzystywała swe stanowisko do obrony wspieranych przez Stany Zjednoczone reżimów stosujących tortury w Ameryce Łacińskiej, i angażowała się w wojownicze diatryby przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Innym weteranem Domu Wolności jest James Woolsey, były dyrektor CIA za Clintona. Po odejściu z rządu Woolsey i jego zwolennicy - neokonserwatyści z Projektu na rzecz Nowego Amerykańskiego Stulecia w 1998 r. pisali do Clintona, przynaglając go do akcji militarnej przeciwko Saddamowi i rzekomej irackiej "broni masowego rażenia". Czołową postacią w Domu Wolności jest Samuel Huntington, którego książka "Zderzenie cywilizacji..." dostarcza ideologicznego usprawiedliwienia dla okupacji Iraku przez bandę Busha.

Radzieccy dysydenci i trockistowski defensizm

Antykomunizm zawsze był wizytówką Amnesty International. Przez całą swoją historię organizacje takie jak Amnesty i Human Rights Watch odgrywały znaczącą rolę w ofensywie propagandowej imperialistów przeciwko ZSRR, a do dzisiaj przeciwko zdeformowanym państwom robotniczym: kubańskiemu, chińskiemu, wietnamskiemu i północnokoreańskiemu. Pod koniec lat siedemdziesiątych XX w. AI była szczególnie instrumentalna w pomaganiu imperialistycznej krucjacie demokratycznego rządu Cartera pod hasłem "praw człowieka", czyniąc antykomunistycznych radzieckich dysydentów międzynarodowymi sławami.
My jako trockiści, którzy walczyli o bezwarunkową obronę militarną radzieckiego zdegenerowanego państwa robotniczego przeciwko imperializmowi i wewnętrznej kontr-rewolucji, odnotowaliśmy że wśród zbrodni Kremla była i ta, że jej dławiące represje popychały prosocjalistycznych członków inteligencji w ramiona "demokratycznej" kontr-rewolucji. Dążyliśmy do przepędzenia stalinowskiej biurokracji i przywrócenia robotniczej demokracji przez proletariacką rewolucję polityczną. Z tego punktu widzenia broniliśmy prawa do swobodnego wyrażania poglądów politycznych nawet dla antykomunistów, pod warunkiem że nie działali oni aktywnie na rzecz obalenia państwa robotniczego. Również przeciwstawialiśmy się pozbawianiu dysydentów obywatelstwa przez radziecką biurokrację, gdy byli oni za granicą.
W przeciwieństwie do burżuazyjnych obrońców swobód obywatelskich i pseudolewicowców, którzy przyłączyli się do imperialistycznej kampanii antyradzieckiej, my oświadczyliśmy w artykule pt. "Imperialiści wyją o prawach człowieka: Główny wróg jest w domu" (WV nr 163, 24 czerwca 1977 r.):
"Powtarzamy przestrogę, którą głosiliśmy od początku gry Cartera z prawami człowieka: za liberalną retoryką stoi groźba wojny imperialistycznej, skierowana głównie przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Nie jesteśmy przyjaciółmi kremlowskiej biurokracji, która mordowała tysiące członków Lewicowej Opozycji, w tym samego Trockiego,i tłumiła radziecką demokrację dla wszystkich dysydentów, socjalistycznych czy innych. Lecz w obliczu tego imperialistycznego propagandowego blitzkriegu, nacelowanego na podkopanie radzieckiego zdegenerowanego państwa robotniczego, twierdzimy z naciskiem, że nieporównanie większym niebezpieczeństwem jest restauracja kapitalizmu przez krwawą kontr-rewolucję".
W swych wysiłkach, by podkopać radzieckie państwo robotnicze, AI i jej bracia prominentnie nagłaśniali takich proimperialistycznych "dysydentów", jak prawicowy syjonista Anatolij Szczaranskij i radziecki fizyk Andriej Sacharow. Popieraliśmy odmówienie przez Moskwę umożliwienia Sacharowowi, ojcu radzieckiej bomby wodorowej, emigracji na Zachód. Było to żywotnie ważnym środkiem w obronie Związku Radzieckiego, utrzymującym jego tajemnice wojskowe poza zasięgiem imperialistów. A Szczaranskij nie był zwykłym "dysydentem" - był on winien zdrady przez przekazanie tajemnic na Zachód, co przyznawali w tym czasie nawet dziennikarze prasy burżuazyjnej (patrz "Szczaranskij jest winny jak diabli!", WV nr 212, 28 lipca 1978 r.)

Rządy proletariackie a wczesna republika radziecka

Wspólna dla całego spektrum burżuazyjnych ideologów-od Busha i prawego skrzydła Partii republikańskiej po AI i liberałów z Partii Demokratycznej-jest stara zasada, że Związek Radziecki, zrodzony z jedynej zwycięskiej rewolucji robotniczej w historii, był wcieleniem brutalnych represji. Nie ma prawie miesiąca bez opublikowania w lekko zmienionej postaci kolejnego tomu antykomunistycznych oszczerstw, pisanych i przez otwartych reakcjonistów, jak Richard Pipes z Harvardu, były członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego za Reagana, i eks-lewicowców, jak autorzy "Czarnej księgi komunizmu" (1997), stopu zimnowojennej propagandy i kłamstw CIA o rzekomych komunistycznych "zbrodniach". Książka Anne Applebaum "Historia gułagu", która w 2004 r. zdobyła nagrodę Pulitzera, głosiła: "Szerzej gułag zaczął oznaczać sam radziecki system represyjny".
Ci apologeci porządku burżuazyjnego chcą narzucić ideę, że społeczeństwo kapitalistyczne jest jedynym możliwym w świecie. Wspierają oni kapitalistyczny system zysku, budowany na stuleciach najbardziej jadowitego kolonialnego ucisku. W swym najwyższym stadium kapitalizm stworzył świat zdominowany przez garstkę imperialistycznych potęg, których walki o rynki i źródła surowców oraz taniej siły roboczej doprowadziły do dwóch wojen światowych oraz plądrowania kolonii i neokolonii. Kapitalizm jest systemem opartym na wyzysku i masowym zubożeniu, na brutalnym ucisku rasowym i narodowym oraz imperialistycznej grabieży.
Jedną z głównych metod burżuazyjnych ideologów było zrównywanie komunizmu z faszyzmem, przez to nie tylko obsmarowując komunizm, lecz także trywializując unikatowe i niewypowiedziane zbrodnie holokaustu, w których kapitalistyczny rząd nazistów Hitlera wymordował miliony Żydów, Cyganów i innych w oszalałej próbie wymazania całych narodów z powierzchni ziemi. Jakichś 27 mln obywateli radzieckich zginęło w rezultacie nazistowskiej inwazji. To Armia Czerwona wyzwoliła Europę Wschodnią i Środkową spod faszystowskiego bata.
W londyńskim Guardianie z 19 września 2002 r. felietonista Seumas Milne w sprawie zrównywania komunizmu z faszyzmem zauważył:
"Bitwa o historię tak naprawdę nigdy nie toczy się o przeszłość - ona toczy się o przyszłość. (...) Ci, którzy demonizują przeszłe próby budowy alternatywy dla społeczeństwa kapitalistycznego, są zdeterminowani, by udowodnić, że alternatywy nie ma".
Kapitalistyczni władcy są skłonni rozpowszechniać najbardziej godne pogardy kłamstwa w nadziei ostatecznego położenia kresu widmu rewolucji październikowej.
Światowa burżuazja i jej rzecznicy nienawidzą faktu, że Lenin i bolszewicy stosowali środki nie tylko niezbędne dla osiągnięcia władzy państwowej, lecz istotne dla obrony i konsolidacji rządów klasy robotniczej. W imię "demokracji" kapitalistyczne potęgi nie tylko wzięły rewolucję rosyjską między młot a kowadło militarnego okrążenia i inwazji, prowokacji i izolacji, lecz również trzymały się oszczerstw. Czołowym z nich jest wielkie kłamstwo, że stalinizm - ze swą polityką represji państwa policyjnego i ogłupiającej cenzury, swymi biurokratycznymi przywilejami i ekonomicznym złym zarządzaniem, swym wielkoruskim szowinizmem wobec mniejszościowych ludów ZSRR - był potomkiem leninizmu.
Głównym antykomunistycznym argumentem jest to, że korzenie procesów moskiewskich z lat trzydziestych XX w. i stalinowskich gułagów można znaleźć w samej rewolucji październikowej, a szczególnie "czerwonym terrorze" podczas wojny domowej. W rzeczywistości rewolucja październikowa została przeprowadzona prawie bez strat w ludziach. Jak pisaliśmy w artykule pt. "Czarna księga: Antykomunistyczne wielkie kłamstwo" (WV nr 692, 5 czerwca 1998 r.):
"Fakt, że rosyjski proletariat, który wyszedł z I wojny światowej zdziesiątkowany w ekonomicznie zdewastowanym kraju, był zdolny do wygrania wojny domowej, był sam przez się niezaprzeczalnym dowodem głębokości poparcia dla sprawy rewolucyjnej. Robotnicy walczyli bohatersko, poświęcając się do tego stopnia, że najbardziej świadome warstwy proletariackie zostały prawie zgładzone".
Represjonowanie kontr-rewolucjonistów stało się bardziej poważne, gdy wzrosły kontr-rewolucyjne okrucieństwa - np. zamachy w 1918 r. na życie Lenina i innych czołowych bolszewików, masakry komunistów i terror rozpętany przeciwko żydowskim wsiom podczas wojny domowej. Prawo cywilne we wczesnym państwie robotniczym gwarantowało prawa polityczne dla partii, które uznawały władzę rad, i kodyfikowało resocjalizację pospolitych przestępców. Wczesny reżim bolszewicki czynił wielkie rozróżnienie między kodeksami prawnymi państwa robotniczego - które miały bardziej trwałą jakość i były oparte raczej na resocjalizacji i integracji ze społeczeństwem niż na okrutnej, religijnej koncepcji kary - a niezbędnymi i nadzwyczajnymi środkami potrzebnymi do skruszenia sił kontr-rewolucji. Posunięcia czerwonego terroru i kampanie Armii Czerwonej przeciwko kontr-rewolucjonistom były podyktowane prawami wojny domowej.

Proletariacka sprawiedliwość

It would have been a crime had the Bolsheviks not utilized all means necessary to ensure victory. Trotsky, commander of the Red Army during the Civil War, explained in Terrorism and Communism (1920):
Byłoby zbrodnią, gdyby bolszewicy nie wykorzystali wszelkich środków niezbędnych do zapewnienia zwycięstwa. Trocki, dowódca Armii Czerwonej podczas wojny domowej, wyjaśniał w pracy "Terrorism a komunizm" (1920):
"Klasa robotnicza, która wzięła władzę w walce, miała za swój cel i swój obowiązek ustabilizowanie tej władzy jako niewzruszonej, zagwarantowanie swej niekwestionowanej supremacji, zniszczenie nadziei swych wrogów na nową rewolucję i zapewnienie przez to socjalistycznych reform. Inaczej nie byłoby we wzięciu władzy żadnego sensu".
Dla tego celu potrzebna była nie tylko Armia Czerwona. Wojna przeciwko kontr-rewolucji była rozumiana jako epizod wymagający tymczasowych i drastycznych posunięć, i dla tego celu została ustanowiona Czeka (Komisja Nadzwyczajna do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem). Metody Czeki odzwierciedlały moralność proletariacką władzy radzieckiej. W 1918 r. szef Czeki Feliks Dzierżyński wydał następujące instrukcje:
"Niech wszyscy wyznaczeni do przeprowadzania przeszukań, brania ludzi pod straż i więzienia ich zachowują się troskliwie wobec aresztowanych i przeszukiwanych. Niech będą nawet bardziej kurtuazyjni niż wobec bliskich przyjaciół. Niech pamiętają, że uwięzieni nie mogą się bronić i że są w naszej mocy. Każdy musi pamiętać, że reprezentuje władzę radziecką, rząd robotników i chłopów, i że wszelkie słowne nadużycie, grubiaństwo, niesprawiedliwość czy niewłaściwe zachowanie jest plamą na władzy radzieckiej". (Cyt. za: Anton Antonow-Owsiejenko, "Czasy Stalina", 1981).
Kiedy niskonakładowe moskiewskie czasopismo "Tygodnik Czeki" opublikowało list wzywający do używania tortur, Czeka odpowiedziała:
"Proletariat jest bezlitosny w swej walce. Równocześnie jest niewzruszony i silny. Nie trzeba żadnych przekleństw na naszych najgorszych wrogów. Nie trzeba tortur ani mąk!"
Prezydium Ogólnorosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego, najwyższy organ rządowy, wydało dekret, w którym można było przeczytać: "Chociaż reżim radziecki ucieka się z konieczności do najbardziej drastycznych środków walki z ruchem kontr-rewolucyjnym, i pamięta że walka z kontr-rewolucją przybrała formę otwartej walki zbrojnej, w której proletariat i biedni chłopi nie mogą rezygnować z użycia terroru, jednak fundamentalnie odrzuca posunięcia bronione we wskazanym artykule, jako godne pogardy, niebezpieczne i sprzeczne z interesami walki o komunizm" (cyt. za: Roj A. Miedwiediew, Niech historia osądzi, 1972).
"Tygodnik Czeki" został zamknięty, autorzy listu zwolnieni i zakazano im zajmowania stanowisk w republice radzieckiej. W Stanach Zjednoczonych autorzy memorandum Ministerstwa Sprawiedliwości usprawiedliwiającego tortury, Alberto Gonzales i Jay Bybee, zostali wynagrodzeni mianowaniem odpowiednio na prokuratora generalnego i sędziego federalnego sądu apelacyjnego. Amnesty International i inni liberałowie są zatroskani, że takie posunięcia zrywają "demokratyczną" fasadę z morderczego imperializmu Stanów Zjednoczonych.
Rewolucyjni bolszewicy izolowali i więzili kontr-rewolucjonistów w celu ich resocjalizacji i reintegracji ze społeczeństwem. To, co antykomunistyczni ideolodzy portretują jako "reżim pracy przymusowej" dla kontr-rewolucyjnych więźniów, było oparte na idei, że produktywna praca jest normą dla wszystkich zdolnych do niej obywateli państwa robotniczego. Artykuł 18 Z drugiego rozdziału radzieckiej konstytucji z 1918 r. wyjaśniał: "Rosyjska Federacyjna Socjalistyczna Republika Radziecka uznaje pracę za obowiązek wszystkich obywateli republiki i proklamuje hasło: Kto nie chce pracować, niech nie je". W przemówieniu z 29 czerwca 1918 r. Trocki oświadczył:
"Przez stulecia robotnicy i chłopi sprzątali brudy klas rządzących, ale teraz niech oni sprzątają gnój, jakiego narobili, aż do czasu kiedy przyłączą się do klasy robotniczej w dążeniu do wspólnego celu. Musimy umieścić ich w takich warunkach, żeby odechciało im się być burżujami". (Cyt. za: James Bunyan, Początki pracy przymusowej w państwie radzieckim 1917-1921, wyd. 1967).
Więźniom oferowano "pełną możliwość odrodzenia moralnego". To oznaczało pracę nacelowaną na szkolenie ich do pracy i nabywanie umiejętności, umożliwiających im integrację ze społeczeństwem jako produktywnym członkom klasy robotniczej. Nawet w warunkach ekstremalnych trudności reżim bolszewicki nalegał, żeby warunki pracy w więzieniach odpowiadały na ogół kodeksowi pracy, który gwarantował uzwiązkowione płace, racje żywnościowe i inne korzyści.

Trockiści byli głównymi celami stalinowskich represji

Po kontr-rewolucji politycznej z lat 1923-24 biurokracja stalinowska utrwaliła wiele z posunięć stosowanych tymczasowo przez młode państwo robotnicze i obróciła je w najbardziej groteskowe przeciwieństwo tego, co wprowadzili bolszewicy. Za reżimu stalinowskiego więzienia zostały przekształcone z instytucji reedukacji przez pracę w narzędzia karania pracą przymusową i dawnymi "torturami i mękami", potępianymi przez wczesny rząd radziecki.
Więzień za reżimu Lenina i Trockiego, które były wypełnione aktywnymi kontr-rewolucjonistami, nie można zrównywać z obozami koncentracyjnymi biurokracji, które były wypełnione starymi bolszewikami, lewicowymi intelektualistami i klasowo świadomymi robotnikami, jak również wieloma innymi schwytanymi w sieć stalinowskiego terroru. By skonsolidować swą władzę, Stalin musiał podczas krwawych czystek z lat trzydziestych XX w. wymordować prawie wszystkich żyjących członków bolszewickiego Komitetu Centralnego z 1917 r., zaprzeczając zrównywaniu bolszewizmu ze stalinizmem.
Głównym celem stalinowskiego terroru było represjonowanie i zastraszanie proletariatu, od którego biurokracja uzurpowała władzę polityczną. Jego pierwszymi ofiarami byli komunistyczni opozycjoniści, poczynając od trockistowskiej Lewicowej Opozycji, której program był skoncentrowany na walce o międzynarodową rewolucję socjalistyczną.
Znaczące jest to, że imperialistyczne "demokracje" miały niewielki problem z procesami moskiewskimi. Konserwatywna kremlowska biurokracja oferowała światowej burżuazji rezygnację z rewolucji proletariackiej w skali międzynarodowej w zamian za puste gwarancje "pokoju" ze Związkiem Radzieckim. Stąd reżim Stalina był postrzegany jako "rozumna" alternatywa dla bolszewicko-leninowskiej opozycji kierowanej przez Trockiego. Co oznaczał antymarksistowski dogmat biurokracji o "socjalizmie w jednym kraju", zostało ujęte w wywiadzie Stalina z 1936 r. dla amerykańskiego dziennikarza Roya Howarda, gdzie explicite odrzucił on cel wczesnej Międzynarodówki Komunistycznej, światową rewolucję socjalistyczną, jako "nieporozumienie". Poparcie Stalina dla "demokratycznego" imperializmu przez politykę "frontu ludowego" służyło przykuwaniu proletariatu w świecie kapitalistycznym do mitycznego "postępowego" skrzydła burżuazji. Jego rezultaty było widać w brutalnym stłumieniu w latach 1936-38 hiszpańskiej rewolucji robotniczej przez rząd frontu ludowego, który obejmował hiszpańską partię komunistyczną.
Moskiewski korespondent New York Timesa Walter Duranty i ambasador Stanów Zjednoczonych Joseph E. Davies byli wśród tych, którzy jak ujął to Trocki "oceniali procesy moskiewskie jako czyste złoto". Książka ambasadora Daviesa z 1941 r. pt. "Misja w Moskwie", później sfilmowana, była godną pogardy apologią czystek i procesów. Magazyn Time uznał Stalina za człowieka roku dwukrotnie, w 1939 i 1942 r. Jak zauważył Trocki w pracy "Ich moralność a nasza" (1936): "Wielka burżuazja państw demokratycznych (...) nie bez przyjemności, jeśli nawet z domieszką niesmaku, przyglądała się egzekucjom rewolucjonistów w Związku Radzieckim".
W stalinowskich łagrach trockiści byli najbardziej stanowczymi obrońcami praw więźniów. To wytworzyło niezliczone przypadki indywidualnego i kolektywnego bohaterstwa, które zyskało podziw nawet tych więźniów, co nie podzielali ich rewolucyjnych marksistowskich przekonań, w tym wielu eks-stalinistów i biurokratów, którzy padli ofiarą czystki. Ważniejsze jest, że trockiści pozostawali wytrwali w swej obronie rewolucji październikowej. Pojedynczy trockiści, którzy przetrwali egzekucje z lat 1937-38, byli wśród setek tysięcy rewolucjonistów w stalinowskich łagrach, którzy w 1941 r. domagali się wysłania na front przeciwko inwazji Hitlera na ZSRR. Kiedy Stalin odmówił umożliwienia im tego, robili co mogli dla radzieckiego wysiłku wojennego przez zgodę na wydłużenie dnia roboczego do 12 godzin. W 1941 r. Stalin zarządził dalszą falę egzekucji więźniów politycznych, w tym siostry Trockiego Olgi Kamieniewej i byłego przywódcy Lewicowej Opozycji Christiana Rakowskiego.

O nowe rewolucje październikowe!

Chociaż Amnesty International formalnie nie zajmuje stanowiska w sprawie przemocy i terroru, rozpętywanych przez imperialistów w wojnie, stanowczo przeciwstawia się przemocy uciskanych w ich walce o wolność. Jeśli się cofniemy głębiej w historię, to dla takich jak AI pełne "przemocy" powstania niewolników, jak to kierowane przez Denmarka Veseya i Gabriela Prossera, jak również rewolucja haitańska, pewnie też byłyby nie do przyjęcia. Kampanie AI i S-ki na rzecz krwawych kapitalistycznych władców, w zgodzie z ich konstytucjami, konwencjami i deklaracjami, służą ideologicznemu umacnianiu brutalnego systemu, który w każdej godzinie okalecza, zabija i torturuje - nie tylko przez przemoc soldateski i policji, lecz przez biedę, głód, choroby, analfabetyzm i wypadki w przemyśle, którym można było zapobiec. To w celu uwolnienia świata od kapitalistycznego barbarzyństwa partia bolszewicka wzięła władzę, i to jest powód, dla którego Amnesty i S-ka tak pogardzają rewolucją październikową i państwem robotniczym, które stworzyła.
My walczyliśmy o obronę Związku Radzieckiego i zdeformowanych państw robotniczych Europy Wschodniej przeciwko kapitalistycznemu wrogowi klasowemu. W latach 1989-90 rzuciliśmy większość swoich sił w skali międzynarodowej w rozpoczynającą się proletariacką rewolucję polityczną w Niemczech Wschodnich, walcząc o czerwone radzieckie Niemcy w Socjalistycznych Stanach Zjednoczonych Europy. W sierpniu 1991 r., bezpośrednio po puczu Jelcyna, nasi towarzysze w Moskwie rozprowadzili tysiące ulotek zatytułowanych "Robotnicy radzieccy, pokonajcie kontr-rewolucję Jelcyna/Busha!", wzywających robotników do zmiecenia motłochu Jelcyna. Dziś jesteśmy wytrwali w naszej bezwarunkowej militarnej obronie Chin, Korei Północnej, Kuby i Wietnamu.
Jak potwierdził założyciel amerykańskiego trockizmu James P. Cannon: "Kto dotyka kwestii rosyjskiej, dotyka rewolucji". Związek Radziecki mógł odejść-lecz konieczność obrony rewolucji rosyjskiej jest tak żywotnie ważna, jak nigdy. Imperialiści i ich liberalni pomagierzy dążą do napisania historii na nowo w celu zapewnienia, żeby rządom kapitału nigdy więcej nie rzucano wyzwania. Oni chcieliby wymazać ze świadomości proletariatu i wszystkich uciskanych wszelkie nawiązywanie do programu czy idei komunizmu.
Naszym celem jest edukowanie rewolucyjnie myślącej młodzieży i proletariackich bojowników w celu budowy partii rewolucyjnych, wzorowanych na bolszewikach Lenina i Trockiego, w Stanach Zjednoczonych i w skali międzynarodowej, by poprowadziły klasę robotniczą do władzy. W ten sposób zostanie ostatecznie zrealizowany cel wyrażony w robotniczym hymnie "Międzynarodówka": "Związek nasz bratni ogarnie ludzki ród". Dopiero wtedy ludzkość będzie zdolna do osiągnięcia społeczeństwa obfitości, wolnego od przymusu, gdzie swobodny rozwój każdego jest warunkiem swobodnego rozwoju wszystkich.
Uzupełnienia i sprostowania:
Wszystkie teksty zawarte na witrynie polskich Indymediów mogą być przedrukowywane w celach niekomercyjnych (za podaniem źródła), chyba że autor zastrzegł sobie prawa autorskie. Wyrażone w nich opinie należą wyłącznie do ich autorów i zespół Indymediów nie ponosi za nie odpowiedzialnosci. Zasady pracy redakcji IMC opisane są w polityce redakcyjnej.