logo-gora Indymedia to sieć zwykłych ludzi, aktywistów i organizacji
zajmujących się tworzeniem niezależnych mediów.
Naszym wspólnym celem jest dostarczanie informacji
o ważnych zjawiskach społecznych i politycznych
w sposób całkowicie oddolny i niekomercyjny.
logo-dol


Wątki tematyczne:




Inne centra:

www.indymedia.org

Projects
print
radio
satellite tv
video

Africa
ambazonia
canarias
estrecho / madiaq
kenya
nigeria
south africa

Canada
hamilton
london, ontario
maritimes
montreal
ontario
ottawa
quebec
thunder bay
vancouver
victoria
windsor
winnipeg

East Asia
burma
jakarta
japan
korea
manila
qc

Europe
abruzzo
alacant
andorra
antwerpen
armenia
athens
austria
barcelona
belarus
belgium
belgrade
bristol
bulgaria
calabria
croatia
cyprus
emilia-romagna
estrecho / madiaq
euskal herria
galiza
germany
grenoble
hungary
imc-london
ireland
istanbul
italy
la plana
liege
liguria
lille
linksunten
lombardia
madrid
malta
marseille
nantes
napoli
netherlands
nice
norway
oost-vlaanderen
paris/île-de-france
patras
piemonte
poland
portugal
roma
romania
russia
saint-petersburg
scotland
sverige
switzerland
thessaloniki
torun
toscana
toulouse
ukraine
united kingdom
valencia

Latin America
argentina
bolivia
chiapas
chile
chile sur
cmi brasil
colombia
ecuador
mexico
peru
puerto rico
qollasuyu
rosario
santiago
tijuana
uruguay
valparaiso
venezuela
venezuela

Oceania
adelaide
aotearoa
brisbane
burma
darwin
jakarta
manila
melbourne
oceania
perth
qc
sydney

South Asia
india
mumbai

United States
arizona
arkansas
asheville
atlanta
austin
baltimore
big muddy
binghamton
boston
buffalo
charlottesville
chicago
cleveland
colorado
columbus
dc
hawaii
houston
hudson mohawk
kansas city
la
madison
maine
miami
michigan
milwaukee
minneapolis/st. paul
new hampshire
new jersey
new mexico
new orleans
north carolina
north texas
nyc
oklahoma
philadelphia
pittsburgh
portland
richmond
rochester
rogue valley
saint louis
san diego
san francisco
san francisco bay area
santa barbara
santa cruz, ca
sarasota
seattle
tampa bay
tennessee
united states
urbana-champaign
vermont
western mass
worcester

West Asia
armenia
beirut
israel
palestine

Topics
biotech

Process
fbi/legal updates
mailing lists
process & imc docs
tech
volunteer

serwis obsługiwany jest przez program Mir
Amerykańska machina tortur-cz.1
Workers Vanguard 04-02-2006 12:46
Imperialistyczna "demokracja" w działaniu
Amerykańska machina tortur
Amnesty International: "Gułag" i antykomunizm
Część pierwsza
Przedruk z: Workers Vanguard nr 862, 20 stycznia 2006 r.
W półtora roku, odkąd wyszło na światło dzienne brutalne traktowanie i gwałcenie zatrzymanych w więzieniu soldateski Stanów Zjednoczonych w Abu Ghraib w Iraku, kolejne odkrycia tortur wciąż wydostają się zza rządowych więziennych murów przemilczeń i kłamstw. W zeszłym miesiącu rząd Busha posłał sekretarz stanu Condoleezzę Rice na "czarującą ofensywę" do Europy, by przeciwdziałać niezadowoleniu z powodu sieci tajnych więzień Stanów Zjednoczonych w Europie i gdzie indziej, części polityki "oddawania podejrzanych o terror" krajom, gdzie będą oni torturowani. W klasycznie demagogiczny sposób Rice odmówiła potwierdzenia istnienia tajnych centrów zatrzymania, równocześnie zapewniając, że ci zatrzymani tam byli dobrze traktowani, w zgodzie z zakazem tortur przez konwencję genewską. I to w czasie, gdy rząd Busha nalega, że Stany Zjednoczone nie są związane tym warunkiem! Rice pouczała europejskich przywódców, by nie kwestionowali amerykańskich działań, ponieważ one były dla ich dobra, podczas gdy równocześnie protestowała, że Stany Zjednoczone nie torturują ani nie wydają na tortury.
Nawet niektórzy oficjele CIA przez minionych parę lat śpiewali inną śpiewkę. Mówiąc o pewnym podejrzanym z Al-Kaidy przetransportowanym do Egiptu, były dyrektor CIA ds. antyterroryzmu Vincent Cannistraro powiedział gazecie Newsday z 6 lutego 2003 r.: "Oni szybko pozrywali mu paznokcie i on zaczął mówić". Były agent CIA Bob Baer powiedział gazecie New Statesman z 17 maja 2004 r.:
"Jeśli chcecie, żeby byli torturowani, poślijcie ich do Syrii. Jeśli chcecie, żeby ktoś zniknął (...), poślijcie go do Egiptu".
Sieć Ruperta Murdocha Fox TV, gdzie "Tarcza" pokazuje gliniarzy brutalnie traktujących "podejrzanych", i wściekły syjonista Alan Dershowitz, który w marcu 2003 r. w CNN bronił "tortur nie powodujących śmierci", są wśród chwalących torturowanie "złych ludzi", w tym podejrzanych o posiadanie broni, która mogłaby wysadzić w powietrze świat - z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych, Izraela i innych ustalonych potęg nuklearnych.
Dziesięć miesięcy temu londyński Guardian z 19 marca 2005 r. raportował, że Stany Zjednoczone przetrzymują szacunkowo 10 tys. "zatrzymanych-widm" po całym świecie. Oni byli trzymani w odcięciu od świata zewnętrznego, w tajnych więzieniach - bez oskarżenia czy procesu - i przerzucani między więzieniami potajemnie drogą powietrzną. Artykuł Dany Priest w Washington Post z 2 listopada 2005 r. opisywał tę tajną sieć więzień. Opierając się na sklasyfikowanych dokumentach rządowych, Priest ujawniła, że poczynając od terrorystycznych ataków z września 2001 r. na Światowe Centrum Handlowe i Pentagon, CIA zarządzała ukrytymi więzieniami w ośmiu krajach, w tym w Europie Wschodniej.
Źródła Priest mówiły, że w tych "czarnych miejscach" przetrzymywanych jest przynajmniej 100 podejrzanych o terroryzm. Inne odnotowały, że nikt nie wie, jak wielu takich więźniów tam jest, kim oni są czy co się z nimi dzieje. Właśnie doniesiono, że szwajcarskie służby wywiadu przechwyciły faks od Ministerstwa Spraw Zagranicznych Egiptu do jego Ambasady w Londynie, potwierdzający że Stany Zjednoczone przetrzymywały 23 irackich i afgańskich więźniów w pewnym "czarnym miejscu" w Rumunii. Faks odnosił się także do tajnych centrów zatrzymania w Bułgarii, Kosowie, Macedonii i na Ukrainie.
Chociaż rząd próbował zbyć torturowanie w Abu Ghraib jako robotę paru "zgniłych jabłek", takie brutalne traktowanie jest wymierzane codziennie przez amerykańskich okupantów Iraku. Raport organizacji Human Rights Watch (HRW) z 25 września 2005 r., koncentrujący się na 82. dywizji powietrznodesantowej, cytuje pewnego sierżanta w sprawie tortur: "To był swego rodzaju sport". Raport odnotował:
"Donoszą, że torturowanie zatrzymanych było tak szeroko rozpowszechnione i akceptowane, że stało się środkiem rozładowania stresu przez żołnierzy. Żołnierze mówili, że czuli zadowolenie, przychodząc po służbie do obozu OPK [Osób Pod Kontrolą], by kogoś pierdolnąć albo wydymać".
Inny sierżant wyjaśniał:
" Pierdolnąć OPK znaczy uderzyć go. (...) Wydymać kogoś znaczy trzymać go w niewygodnej pozycji, aż jego mięśnie się zmęczą i puszczą"
Okropności, popełniane przez siły Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników, nie są żadną aberracją, lecz są typowe dla kolonialnych okupantów. Precz z okupacją Iraku! Oddziały amerykańskie i sprzymierzone - won, natychmiast!
Duża liczba burżuazyjnych polityków w Stanach Zjednoczonych i w skali międzynarodowej wezwała rząd Busha do zamknięcia obozu Guantánamo i Abu Ghraib. A wraz z okupacją i rewelacjami o torturach, podkopującymi i rwącymi na strzępy ludowe poparcie dla soldateski, Kongres przytłaczającą większością przyjął poprawkę republikanina Johna McCaina do projektu budżetu wojskowego, rzekomo zakazując używania tortur. Równocześnie Kongres poparł rząd, przytłaczającą większością głosów przyjmując ustawę odbierającą sądom federalnym jurysdykcję w sprawach cywilnych wytoczonych przez zatrzymanych, skarżących się na uwięzienie i gwałty. Po tygodniach opierania się posunięciu przeciw torturom Bush 30 grudnia podpisał ustawę, równocześnie zgłaszając zastrzeżenie, że będzie uważał i interpretował to posunięcie w zgodzie ze swoją rolą jako naczelnego dowódcy. Cytując źródła Białego Domu, gazeta Boston Globe z 4 stycznia donosiła: "To oznacza, że Bush sądzi, iż może odstąpić od tych restrykcji".
Przenikliwy artykuł Naomi Klein w gazecie Nation z 26 grudnia 2005 r. o prowadzonej przez soldateskę Stanów Zjednoczonych Szkole Ameryk w Fort Benning w stanie Georgia ujmuje hipokryzję McCaina i demokratów w chłostaniu rządu za jego politykę tortur. Wyszczególniając rolę tej szkoły w szkoleniu ogoniarzy imperializmu Stanów Zjednoczonych w Ameryce Łacińskiej i gdzie indzie do używania tortur, Klein pisała: "To nie tylko apologeci tortur ignorują tę historię, kiedy potępiają nadużycia "paru zgniłych jabłek" - tak czyni wielu spośród najbardziej prominentnych przeciwników tortur". Rzeczywiście, podczas brudnej imperialistycznej wojny w Wietnamie nieokiełznane było torturowanie przez soldateskę Stanów Zjednoczonych i ich południowowietnamskie marionetki. Klein zauważyła, że tym, co było "bez precedensu" w ostatnich odkryciach, "nie były tortury, lecz otwartość".

Liberalni trybuni imperializmu

Liberalni krytycy Busha szczególnie uchwycili się raportu Amnesty International (AI) z maja 2005 r., potępiającego Stany Zjednoczone za masowe zatrzymania, torturowanie, "znikanie" i eliminowanie prawa do procesu dla schwytanych w sieć "wojny z terrorem". Jak w tym czasie ogłosiła Irene Khan: "Guantanamo stało się gułagiem naszych czasów, umacniając pojęcie, że ludzie mogą być zatrzymywani bez możliwości żadnego odwołania się do prawa".
Używając terminu "gułag", Khan przywołała stary antyradziecki okrzyk bojowy, urobiony od tytułu książki Aleksandra Sołżenicyna z 1973 r. "Archipelag Gułag". Sołżenicyn, arcyreakcyjny oponent rewolucji rosyjskiej z 1917 r., bronił carów i Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, którzy organizowali antysemickie pogromy w przedrewolucyjnej Rosji. Także rzucił się on na amerykańskich liberałów za ich zobowiązania wobec czarnych mas uciskanych w Południowej Afryce za starego rasistowskiego reżimu.
Główny Zarząd Obozów (Gułag) była to nazwa przyjęta w 1934 r. przez reżim Stalina w ZSRR dla aparatu nadzorującego ogromny system więzienny, który był rezultatem degeneracji radzieckiego państwa robotniczego za stalinowskiej biurokracji, poczynając od lat 1923-24. Książka Sołżenicyna obsmarowała radzieckie państwo robotnicze jako jedno gigantyczne więzienie od początku. W ten sposób zrównała ona wczesne państwo robotnicze za przywódców bolszewickich W.I. Lenina i Lwa Trockiego - reżim demokracji robotniczej, oddanej walce o międzynarodową rewolucję proletariacką - ze zdegenerowanym państwem robotniczym za nacjonalistycznego reżimu stalinowskiego. Odmalowując życie w stalinowskich obozach pracy jako archetyp życia w ZSRR jako całości, książka ta stała się ideologiczną bronią w pędzie imperialistów do zniszczenia radzieckiego państwa robotniczego.
Komentując "Archipelag Gułag", historyk Moshe Lewin podkreślił w "Radzieckim stuleciu" (2005), że Sołżenicyn "nie wspomniał ani słowem, że w czasie jego publikacji Gułag taki, jaki on był poznał, już nie istniał. A powiedzieć to byłoby aktem politycznej uczciwości". Analogia AI jest równie nieuczciwa - i ignorancka. Abu Ghraib i Guantánamo są centrami przesłuchań i tortur, gułagi były obozami pracy.
U antykomunistycznych liberałów z Amnesty International zauważalne było porównywanie Stanów Zjednoczonych ze Związkiem Radzieckim. Jest to, poza wszystkim, organizacja która w przeszłości oferowała jedynie najłagodniejszą krytykę represji w Stanach Zjednoczonych. Dla AI używanie analogii do "gułagu" było formą terapii szokowej. I było szokiem. Prezydent Bush nazwał ten raport "absurdalnym". Minister obrony Rumsfeld oburzał się: "Próba zrównywania sprawozdania wojska o traktowaniu zatrzymanych z jednym z najgorszych okrucieństw minionego stulecia jest złą przysługą dla tych, którzy poświęcili tak wiele, by nieść innym wolność". Nawet wielu tych, którzy krytykowali politykę tego czy tamtego rządu, sprzeciwiło się. Jak deklarował wstępniak w Washington Post z 26 maja 2005 r.: "Nie przekraczajmy pewnych granic w używaniu słowa "gułag" czy w implikowaniu, że Stany Zjednoczone jakoś stały się nowoczesnym odpowiednikiem stalinowskiego Związku Radzieckiego".
Z naszej perspektywy, jako trockistów, którzy podtrzymują cele i program rewolucji październikowej i którzy walczyliśmy do końca w obronie Związku Radzieckiego, zrównywanie ZSRR przez AI z imperializmem Stanów Zjednoczonych - największym terrorystą i masowym mordercą w ludzkiej historii - jest oburzające. Trzeba odpowiedzieć na nie zdemaskowaniem szczególnej roli, którą AI i inni liberałowie odegrali dla imperializmu przez ukrywanie jego grabieży pod płaszczykiem "praw człowieka". Ich szkalowanie rewolucji październikowej trzeba zwalczać w celu edukowania i politycznego uzbrojenia nowego pokolenia proletariackich bojowników.

Imperializm "praw człowieka"

Gryząc rękę, którą zwykle liże, AI była motywowana przez obawy, że Bush i S-ka szkodzą interesom imperializmu Stanów Zjednoczonych. Jak wyraziła to w swoim raporcie: "Rządy prawa, a przez to w ostatniej instancji bezpieczeństwo, są podkopywane, tak jak wszelka moralna wiarygodność, którą USA twierdzą, że mają, dążąc do rozszerzania praw człowieka po świecie". Pierwszym zmartwieniem liberałów jest, że rząd Busha rujnuje zdolność imperialistów do przeprowadzania ich zaborczych wojen pod maską "praw człowieka" i "demokracji".
W tym samym nastroju David Cole jęczał w gazecie Nation z 21 listopada 2005 r., wodzireju radykalno-liberalnej opinii publicznej o praktykach tortur:
"W ostatniej instancji podkopują nasze bezpieczeństwo, jako że szkodzą naszej legitymizacji i stwarzają idealne narzędzia rekrutacji dla wroga. (...) Jeśli mamy zwyciężyć w wojnie z terrorem, musimy dokonać tego, odróżniając się od naszego wroga".
W ten sposób Cole afirmuje podstawy "wojny z terrorem", która jest całościowym atakiem na swobody obywatelskie, i której ostatecznym celem jest lewica i ruch robotniczy.
To takie troski kierują oponentami Busha z Partii Demokratycznej - partii rasistowskiego imperializmu Stanów Zjednoczonych. To demokraci dali Bushowi wolną rękę do spuszczenia ze smyczy amerykańskich imperialistycznych morderców - od prawie jednomyślnego upoważnienia przez Kongres we wrześniu 2001 r. do podejmowania wszelkich kroków wojskowych, jakie uzna za niezbędne do prowadzenia "wojny z terrorem" po przytłaczające poparcie demokratów dla drakońskiej ustawy o patriotach USA i ich głosowanie popierające wojnę z Irakiem. Wraz z kapitalistycznymi mediami demokraci sprzedawali kłamstwa Busha o rzekomej "broni masowego rażenia" Saddama. Teraz wyglądają oni korzyści wyborczych z szeroko rozpowszechnionej nieufności i obrzydzenia wśród ludności wobec ugrzęźnięcia w irackim bagnie i rewelacji o torturach.
Burżuazyjni krytycy Busha rozumieją, że nawet imperialistyczna potęga tak militarnie dominująca jak Stany Zjednoczone powinna być zdolna do sprzedawania ideologicznych pretensji na swe militarne awantury. Demokratyczny były prezydent Jimmy Carter w listopadowym wywiadzie dla dziennikarza MSNBC Chrisa Matthewsa skarżył się w sprawie skandalu z torturami:
"[To] rzuca cień na stanowisko Ameryki jako tak zwanego byłego obrońcy praw człowieka. Nie ma ani jednej większej organizacji na rzecz praw człowieka w świecie, która by teraz nie potępiała Ameryki jako jednego z czołowych naruszycieli podstawowych praw człowieka".
To rząd Cartera rozpętał pod koniec lat siedemdziesiątych XX w. antyradziecką krucjatę "praw człowieka", żeby "ponownie uzbroić moralnie" imperializm Stanów Zjednoczonych po porażce, zadanej mu przez robotników i chłopów Wietnamu. Czyniąc tak, dążył do przezwyciężenia głębokiej nieufności ludności wobec rządu i awersji wobec dalszych militarnych awantur.

W obronie rewolucji październikowej

Rewolucja rosyjska z 1917 r. była największym zwycięstwem dla ludu pracującego świata. Kontr-rewolucyjne zniszczenie Związku Radzieckiego w latach 1991-92, po dziesięcioleciach stalinowskich złych rządów, było największą porażką ludu pracującego. Rewolucja październikowa była epokowym wydarzeniem nowożytnej historii. Po raz pierwszy program rewolucji proletariackiej przyoblekł się w ciało i krew. Pod kierownictwem bolszewików proletariat wziął władzę polityczną i stworzył państwo robotnicze, oparte na sowietach (radach).
W swych początkowych czynnościach u władzy Zjazd Rad Delegatów Robotniczych, Żołnierskich i Chłopskich zadekretował oddanie ziemi chłopom i wycofał Rosję z rzezi międzyimperialistycznej I wojny światowej. Domagał się natychmiastowego pokoju bez aneksji, obejmującego wolność dla kolonii ujarzmionych przez imperialistów. Młode państwo robotnicze eliminowało ustawy dyskryminujące kobiety i homoseksualistów i uznawało prawo do samookreślenia miriad ludów uciskanych pod carsko-kapitalistycznymi rządami.
Rząd radziecki proklamował prawo ludu pracującego do pracy, opieki zdrowotnej, mieszkania i edukacji. Reżim wziął się do wywłaszczania majątków rosyjskich kapitalistów i zagranicznych imperialistów i odmówił spłacania masowych długów Rosji wobec zagranicznych bankierów. Produkcja została skolektywizowana i zorganizowana w celu zaspokajania ludzkich potrzeb. W ciągu dwu dziesięcioleci państwowa własność środków produkcji i planowanie gospodarcze umożliwiły przekształcenie tego, co było zubożałym, zacofanym, głównie chłopskim krajem w przemysłową i militarną potęgę, nawet pod głęboko deformującymi środkami biurokratycznymi zastosowanymi przez reżim stalinowski.
Rewolucja proletariacka w Rosji została dokonana nie tylko dla Rosji, lecz była postrzegana jako otwarcie walki świata pracy, w sposób konieczny międzynarodowej, przeciwko rządom kapitału. Bolszewicy Lenina i Trockiego rozumieli niezbędność rozszerzenia rewolucji proletariackiej w skali międzynarodowej, szczególnie na zaawansowane kraje kapitalistyczne takie jak Niemcy, w celu położenia podwalin pod światowe społeczeństwo socjalistyczne. W tym celu w 1919 r. założona została Międzynarodówka Komunistyczna.
Jednak porażka w 1923 r. oczekiwanej niemieckiej rewolucji robotniczej wielce zdemoralizowała radziecką klasę robotniczą. Proletariat był już zdziesiątkowany przez zniszczenie przemysłu i infrastruktury, wywołane przez I wojnę światową i krwawą wojnę domową z lat 1918-20, kiedy 14 krajów kapitalistycznych najechało robotniczą republikę w nieudanej próbie przywrócenia kapitalistycznych rządów. Z końcem wojny domowej biurokratyczne tendencje w partii i administracji państwowej zaczęły się zrastać w samoświadomą kastę. Około roku 1923 zdrowie Lenina coraz bardziej się pogarszało. W międzyczasie rozkwitająca partyjna biurokracja, kontrolowana przez J.W. Stalina, zaczęła dorastać do samoświadomości.
Chociaż stało się to jasne dopiero z perspektywy czasu, początek radzieckiego termidora, decydujący punkt, w którym biurokratyczna kasta odebrała władzę polityczną klasie robotniczej, przypadł na lata 1923-24. Od tego punktu wszystko się zmieniło: ludzie, którzy rządzili ZSRR, sposób w jaki ZSRR był rządzony i cele, dla jakich był rządzony. Nacjonalistycznej perspektywie biurokracji został dany wyraz w proklamowaniu przez Stalina jesienią 1924 r. antymarksistowskiej "teorii", że socjalizm - bezklasowe, egalitarne społeczeństwo oparte na materialnej obfitości - mógłby być budowany w pojedynczym kraju, i to do tego zacofanym. W praktyce "socjalizm w jednym kraju" oznaczał sprzeciw wobec perspektywy rewolucji robotniczej w skali międzynarodowej i przystosowanie się do światowego imperializmu.
Pomimo degeneracji państwa robotniczego fundamentalne zdobycze rewolucji bolszewickiej pozostały aż do triumfu kapitalistycznej kontr-rewolucji w latach 1991-92. Te zdobycze były ucieleśniane w skolektywizowanej gospodarce, zbudowanej przez wyrwanie zasobów produkcyjnych z rąk kapitalistów i obszarników. To radziecka Armia Czerwona zniszczyła nazistów Hitlera i wyzwoliła Europę. I to militarna moc Związku Radzieckiego tworzyła przeciwwagę dla imperializmu Stanów Zjednoczonych.
My jako trockiści - to jest autentyczni marksiści - walczyliśmy do końca o bezwarunkową obronę militarną Związku Radzieckiego i wschodnioeuropejskich zdeformowanych państw robotniczych przeciwko imperialistycznemu atakowi i kapitalistycznej kontr-rewolucji. Równocześnie walczyliśmy o robotniczą rewolucję polityczną, by przepędzić pasożytnicze stalinowskie biurokracje i zastąpienie ich reżimami opartymi na demokracji robotniczej i rewolucyjnym internacjonalizmie. Jak pisał Trocki w pracy "Jeszcze raz: ZSRR i jego obrona" (1937):
"Stalin obalony przez robotników - to wielki krok naprzód ku socjalizmowi. Stalin zniszczony przez imperialistów - to triumfująca kontr-rewolucja".
Dziś stosujemy ten sam program wobec pozostałych zdeformowanych państw robotniczych - o bezwarunkową obronę militarną Chin, Kuby, Korei Północnej i Wietnamu! O proletariacką rewolucję polityczną!
Zniszczenie ZSRR obwieszczało globalną ofensywę przeciwko klasie robotniczej i wszystkim uciskanym oraz klimat ideologiczny zdominowany przez szeroko rozpowszechnioną wiarę w "śmierć komunizmu" - kłamstwo, że zapaść stalinizmu przedstawiała sobą niepowodzenie marksizmu i walki o rewolucję socjalistyczną. Pseudosocjalistyczne organizacje, które okazyjnie wypowiadały się o potrzebie rewolucji socjalistycznej, prawie porzuciły swe marksistowskie pretensje, zamiast tego coraz bardziej stając się rzecznikami burżuazyjnej ideologii liberalnej.
To w tym kontekście regresu politycznego termin taki jak "gułag"-który jeszcze 20 lat temu był terminem kojarzonym z bardziej jadowitymi antykomunistami-wszedł do powszechnego obiegu. Chociaż w ustach Amnesty International jest on rozumiany jako antykomunistyczne piętnowanie, "gułag" stał się synonimem brutalnych represji państwowych nawet wśród lewicowców. Nasza rewolucyjna organizacja marksistowska nie była uodporniona na takie naciski. W artykule o skazaniu lewicowej prawniczki Lynne Stewart, Mohameda Yousry'ego i Ahmed Abd el-Sattara w WV nr 842 z 18 lutego 2005 r. daliśmy śródtytuł "Gułag p. Gonzalesa", odnoszący się do ataków prokuratora generalnego Alberta Gonzalesa i rządu jako całości na prawa demokratyczne. To powtarzanie bez zająknienia za liberalną opinią obracało się przeciwko naszemu celowi promowania marksistowskiego programu i światopoglądu wbrew rozprzestrzeniającym się naciskom ideologicznym poradzieckiego świata.

Osłona Amnesty International dla imperialistycznej brutalności

Od swego początku Amnesty International pieściła Stany Zjednoczone jako ucieleśnienie "praw człowieka". Pod tym hasłem AI popierała liczne kierowane przez Stany Zjednoczone imperialistyczne awantury militarne, martwiąc się wyłącznie, czy grabież krajów zależnych, jak Serbia lub Irak, jest przeprowadzana w zgodzie z "prawem międzynarodowym". W swym oświadczeniu o "rdzennych wartościach" AI chwali się, że jest częścią "globalnej społeczności obrońców praw człowieka", wśród której zasad są "bezstronność, niezależność, demokracja i wzajemny szacunek". Ta "społeczność obrońców praw człowieka" obejmuje organizacje frontowe CIA takie jak Dom Wolności - wielka piaskownica dla gusano, antykomunistycznych kubańskich emigrantów - oraz Narodowa Fundacja na rzecz Demokracji, wśród której ostatnich beneficjentów byli w 2002 r. organizatorzy antychávezowskiego zamachu stanu w Wenezueli, a w 2004 r. "pomarańczowa rewolucja" na Ukrainie.
Zasadniczo tym, co określa AI, jest jej ideologia liberalizmu. Dla takich liberałów najwyższym szczytem ludzkiej cywilizacji jest zachodnia demokracja. "Demokracja" w Stanach Zjednoczonych, Europie Zachodniej itd. Jest oszustwem. To szczególnie w najbardziej zaawansowanych krajach kapitalistycznych demokratyczne formy rządu służą ukrywaniu natury państwa jako dyktatury burżuazji nad wyzyskiwanymi i uciskanymi masami pod płaszczykiem "równości wszystkich obywateli". W pracy "Państwo a rewolucja", napisanej w 1917 r., Lenin pisał, cytując Fryderyka Engelsa, przyjaciela Karola Marksa:
"W demokratycznej republice - mówi w dalszym ciągu Engels - bogactwo sprawuje władzę pośrednio, ale za to tym skuteczniej - mianowicie, po pierwsze, za pomocą bezpośredniego przekupywania urzędników (Ameryka), po wtóre, przez związek rządu z giełdą (Francja i Ameryka). (...) Republika demokratyczna stanowi najlepszą możliwą polityczną powłokę kapitalizmu i dlatego kapitał, po opanowaniu przezeń (...) tej najlepszej powłoki, utwierdza swą władzę tak niewzruszenie i tak pewnie, że żadna zmiana ani osób, ani instytucyj, ani partyj burżuazyjnej republiki demokratycznej nie zachwieje tej władzy".
Kapitalistyczni władcy, którzy wymachują sztandarem "wolności" i "cywilizacji", przeprowadzili masowe morderstwa i tortury na niezmierzoną skalę w swym pędzie do zapewnienia sobie światowych rynków, taniej siły roboczej i surowców. Większość bogactwa, które położyło podstawy zachodniego kapitalizmu, została uzyskana z handlu afrykańskimi niewolnikami. Jak wyraził to Karol Marks w "Kapitale", kapitalizm został zrodzony "od stóp do głów ociekając, z każdego poru, krwią i błotem".
Od subkontynentu indyjskiego po Afrykę i Amerykę Łacińską europejscy koloniści zabijali dziesiątki milionów, ujarzmiając cała ludność. Kulminacją dziesięcioleci barbarzyńskiego brytyjskiego kolonializmu w Kenii było stłumienie nacjonalistycznego powstania Mau Mau (1952-56), podczas którego dziesiątki tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci były więzione w obozach koncentracyjnych, gdzie praktykowana była praca przymusowa, a wieszanie było powszechne. Belgijska kolonizacja Konga obejmowała zniewolenie i okaleczanie rdzennej ludności, przy czym liczbę zabitych szacuje się na dziesięć milionów. Próbując utopić we krwi algierską wojnę o niepodległość w latach pięćdziesiątych i na początku sześćdziesiątych XX w., francuscy imperialiści zabili milion ludzi - przeszło jedną dziesiątą ogółu ludności. W Indochinach w latach 1946-1954 przez siły francuskie zabitych zostało od 800 tys. do 2 mln ludzi.
Lecz to ręce władców Stanów Zjednoczonych są najbardziej skrwawione. Zbudowawszy większość swego olbrzymiego majątku na nie opłaconej pracy czarnych niewolników, Stany Zjednoczone pojawiły się na arenie światowej jako imperialistyczna potęga w 1898 r. wraz w wojną hiszpańsko-amerykańską, w czasie gdy w Stanach Zjednoczonych dzień w dzień był linczowany jakiś Czarny. Po wypędzeniu Hiszpanii z Puerto Rico, Kuby i Filipin siły Stanów Zjednoczonych wyrżnęły między rokiem 1899 a 1902 do pól miliona Filipińczyków, by stłumić nacjonalistyczne powstanie. Stany Zjednoczone są jedynym krajem, który użył broni nuklearnej przy końcu II wojny światowej, masakrując setki tysięcy w Hirosimie i Nagasaki. Zwłaszcza po II wojnie światowej Stany Zjednoczone wsparły i zbroiły morderczych neokolonialnych władców - od Mobutu w Zairze (obecnie Kongo) do Pinocheta w Chile - by umocnić imperialistyczne ujarzmienie.
Później, zdeterminowany by przeszkodzić rewolucji społecznej, imperializm Stanów Zjednoczonych zabił trzy miliony ludzi w wojnie koreańskiej, a dalsze trzy miliony w Wietnamie. Wkroczenie w 1950 r. Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej do Korei było decydujące dla odparcia sił Stanów Zjednoczonych/ONZ, przypieczętowując podział Korei między zdeformowane państwo robotnicze na północy i brutalne kapitalistyczne państwo policyjne na południu. A w Wietnamie Południowym rezultatem militarnej porażki Stanów Zjednoczonych było obalenie kapitalistycznych rządów.
Rewolucja rosyjska z 1917 r. była znakiem wyzwolenia dla uciskanych ludów na całym świecie. W 1919 r. na swej konferencji założycielskiej Komintern deklarował w swym "Manifeście Międzynarodówki Komunistycznej do proletariatu całego świata":
"Kolonialni niewolnicy Afryki i Azji! Godzina dyktatury proletariatu w Europie będzie również godziną Waszego własnego wyzwolenia!"
W tym samym roku Stany Zjednoczone stały się słynne ze swego "czerwonego lata", nazwanego tak od krwi Czarnych, która płynęła ulicami miast w serii rasistowskich pogromów w całym kraju. Droga do uwolnienia się świata od imperialistycznego barbarzyństwa, rasistowskiego ucisku i dzikiej nierówności prowadzi przez walkę o nowe rewolucje październikowe.
[CIĄG DALSZY NASTĄPI]

Uzupełnienia i sprostowania:
Wszystkie teksty zawarte na witrynie polskich Indymediów mogą być przedrukowywane w celach niekomercyjnych (za podaniem źródła), chyba że autor zastrzegł sobie prawa autorskie. Wyrażone w nich opinie należą wyłącznie do ich autorów i zespół Indymediów nie ponosi za nie odpowiedzialnosci. Zasady pracy redakcji IMC opisane są w polityce redakcyjnej.