|
W grudniu 2000 r. w Warszawie odbyła się seria protestów środowisk pielęgniarek i położnych, które miały na celu uzyskanie podwyżek dla pracowników i pracownic służby zdrowia. Protesty były reakcją na niskie płace i złą sytuację materialną zatrudnionych w służbie zdrowia – ich głównym postulatem było zwiększenie płac o 203zł. Cel ten udało się osiągnąć dopiero po licznych protestach, z których wiele miało drastyczny przebieg. 18 grudnia, w ramach akcji protestacyjnych, odbyła się blokada Alej Ujazdowskich, zakończona interwencja policji i rozproszeniem demonstrantów. Poza głównym organizatorem – Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych – w proteście wzięła też udział grupa działaczy radykalnej lewicy, zaproszonych przez organizatorów i reprezentujących między innymi: Polską Partię Socjalistyczną, Federację Anarchistyczną i Lewicową Alternatywę (obecnie: Czerwony Kolektyw – Lewicową Alternatywę). Wśród tej grupy znalazł się też Andrzej wraz z kilkoma innymi działaczami Lewicowej Alternatywy. To właśnie po tej demonstracji postawiono mu zarzuty napaści na policjanta. Andrzej został oskarżony o kopnięcie w klatkę piersiową jednego z policjantów – Andrzeja Chmury (wtedy posiadającego stopień starszego posterunkowego). Czyn ten miał mieć miejsce już po rozproszeniu zgromadzenia przez siły prewencji. Andrzej znajdował się wtedy w otoczonej przez służby porządkowe grupie demonstrantów, która została wyizolowana z tłumu w celu postawienia im zarzutów udziału w nielegalnym zgromadzeniu. Wedle zeznań policjantów, miał on po prostu podejść i kopnąć najbliżej stojącego funkcjonariusza w celu wydostania się poza kordon sił prewencji. Sąd pierwszej instancji dał wiarę zeznaniom policji i zasądził karę 3700 złotych grzywny z zamianą 3 tysięcy grzywny podstawowej na 100 dni aresztu. Był to wyrok o wiele wyższy od tego, o który wnioskowała prokuratura. Zarówno oskarżenie, jak i dotychczasowy przebieg postępowania sądowego mają wszelkie znamiona represji za działalność społeczną. W rzeczywistości, czyn o który Andrzej jest oskarżany, nigdy nie miał miejsca i jest jedynie wymysłem policji. W rzeczywistości – według relacji Andrzeja potwierdzonej przez wielu innych uczestników zajścia – doszło jedynie do przerwania kordonu policyjnego w celu umożliwienia jednej z uczestniczek demonstracji uzyskania pomocy medycznej. Zapewnienie opieki medycznej podczas zgromadzeń masowych jest obowiązkiem służb porządkowych, a te nie dość że tego prawa odmówiły, to jeszcze zastosowały represje wobec tych uczestników zgromadzenia, którzy zdecydowali się przyjść kobiecie z pomocą i przerwać kordon policji. Andrzej wraz z kilkoma innymi osobami został więc oskarżony o rzekomą ,,naruszenie nietykalnosci", przy czym był świadkiem ustalania fałszywej, ,,oficjalnej" wersji wydarzeń przez policjantów. Niestety sąd pierwszej instancji przyjął wersję policjantów i potraktował Andrzeja jak zwykłego chuligana, zwiększając dodatkowo wymiar kary o który wnioskowała prokuratura. Pominięto przy tym całkowicie zeznania innych uczestników demonstracji, którzy potwierdzali wersje wydarzeń Andrzeja (m.in. uzyskał on pisemne potwierdzenie zaproszenia przez ZZ Pielęgniarek) oraz nie zwrócono żadnej uwagi na nieścisłości w zeznaniach policjantów, którzy nie potrafili nawet dokładnie wskazać miejsca rzekomego zajścia. Sprawa ta, poza szokującymi przykładami nierzetelności i złej woli polskich służb porządkowych i sądownictwa, posiada także wymiar polityczny – podobnie jak przy okazji wielu innych protestów społecznych, także i tym razem władze dążą do kryminalizacji osób aktywnie wyrażających sprzeciw wobec obecnej sytuacji społecznej, ekonomicznej i politycznej. W tym wypadku fałszywe oskarżenia, nieprzychylne nastawienie sądu i wysoka kara mają najprawdopodobniej na celu zniechęcenie do dalszych protestów. Nie jest to jednak przypadek odosobniony. Działacze ruchów lewicowych, anarchistycznych i pracowniczych systematycznie są szykanowani tak przez policję, jak i sądownictwo. Wystarczy przypomnieć chociażby wydarzenia z kwietnia 2004r., kiedy to przed demonstracją przeciwko Europejskiemu Forum Ekonomicznemu jej potencjalni uczestnicy byli nachodzeni przez policję i zniechęcano ich do udziału w proteście. Drugim takim rażącym przykładem były represje po demonstracji przeciwko Radzie Europy, kiedy to jedna z grup demonstrantów, powracających już do domów została otoczona przez siły prewencji – część osób została w brutalny sposób aresztowana i postawiono im zarzuty napaści na policjantów (m.in. dziennikarzowi Indymediów, który przez całą demonstracje filmował jej przebieg). Władze chcą w ten sposób najprawdopodobniej utrudnić niezależną działalność społeczną i polityczną. w tym jednak wypadku ich skutek będzie odwrotny do zamierzonych – w obronie Andrzeja zorganizowano bowiem kampanię, która ma między innymi nagłośnić postępowanie policji i sądów wobec działaczy społecznych. Więcej o całej sprawie oraz kampanii na rzecz Andrzeja apel o wsparcie kampanii petycja Kontakt: info[at]ck-la.tk
Streszczenie artykułu w języku angielskim: (english) Persecution for participation in December 2000 nurses' protestAndrew Smosarski - activist persecuted for participation in nurses' protest. On 27th of September 2005 in Warsaw's Regional Court (IX'th penal department for appeals) a trial of Andrew Smosarski will take place. Andrew is an independent journalist, social activist and member of Red Collective - Leftist Alternative, who is charged with violating a policeman's ,,nietykalność" (immunity) during the December 2000 nurses' protest. This trial is a second instance (second level) court case - in the first instance (first level court) Andrew was sentenced to 3700 zlotys fine with a commuted to 100 days of imprisonment. There is a high risk that the verdict will remain in force. Both the charges and the punishment that has been given by the first instance court can only be understood as repression against social and political activity - in fact, the so-called "violation of nietykalność" never took place and it is only a fabrication done by police, which was accepted by court. With false accusations and a severe sentence, the judges and police obviously want to silence social critique and threaten other activists. Description of the event and the process In December 2000, the All-Polands Trade Union of Midwives and Nurses organised mass rallies and demonstrations that aimed to increase the wages of that group. The protests were reactions against the very bad material and social situation of nurses and midwives - trade unions demanded raising the wages of healthcare workers by 203 zlotys per month. After many days, the demands of nurses were accepted by the government, but this was preceded by many demonstrations - that sometimes were very radical. On 18th of December, the protesters organised a blockade of Trasa Lazienkowska (one of Warsaw's main roads). The demonstration was dispersed by the police force and demonstrators were divided into small groups, surrounded by policemen. Andrew was in one of that groups - he participated in the protest, as did many other activists of radical left and anarchist movements. Suddenly, Andrew noticed that one of the women required immediate medical treatment. Despite his requests, police officers refused to let the woman contact ambulances standing nearby. Seeing that, the group of demonstrators, with Andrew among them, started to push forward and finally broke through the cordon of police officers in order to help the sick woman. As a result of that, Andrew and another agitator were accused of assault of a policeman (kicking him in his chest), although nothing like that had happened. In Andrew's presence, the police officers agreed upon their own false version of the whole accident. The trial in the first instance court ended with a sentence of 3700 zlotys fine (that means an equivalent of several months' salary to most people) commuted to 100 days of confinement. This verdict is much more serious than that demanded by the public prosecutor. And if it will be remain force, Andrew will be imprisoned for a crime he didn't commit. The case of Andrew is another example of repressive measures that are used against independent social activists and critiques of the current situation in Poland. Repressive techniques such as "inviting" political activists to talk to the police were systematically and extensively used in: In Andrew's case, the judge didn't take in to consideration the eyewitness testimonies of the other participants of the demonstration that confirmed the Andrew's version of the event. The judge also ignored the inaccuracies in the testimonies of the policeman - who couldn't even precisely define the place of the "violation of nietykalność". More about the campaign to support Andrew an appeal to support Andrew
|