|
Fantom Zarqawi.Operacja 'Upiorna furia'
|
|
narmi
: http://www.irak.pl
|
10-11-2004 19:47
|
Faludża, 10.11.2004
Operacja pacyfikacji Faludży „Upiorna Furia” (Phantom Fury) choć jest trudna i "wymaga czasu", przebiega pomyślnie - oświadczył minister obrony USA, Donald Rumsfeld. Amerykanie twierdzą, że (nie widziany nigdy dotąd w Faludży ani w całym Iraku) Al-Zarkawi uciekł z miasta.
Według Pentagonu działania militarne przebiegają zgodnie z planem. Jeden z dowódców operacji ocenia, że jeśli ofensywa będzie przebiegać tak jak do tej pory, to oddziały amerykańskie opanują resztę Faludży w ciągu 48 godzin (AFP). Dziś rano wojska amerykańskie weszły do centrum dzielnicy Dżolan i kontrolują obecnie około 70 procent Faludży.
Partyzanci usiłują otworzyć drugi front i przypuszczają śmiałe ataki w innych miastach, aby odciągnąć wojska amerykańskie od operacji w Faludży. Walki wybuchły też na północy kraju w Mosulu, trzecim po Bagdadzie i Basrze największym mieście Iraku.
W Bagdadzie porywacze uprowadzil członków rodziny premiera Ijada Alawiego i zagrozili, że zabiją zakładników, jeśli rząd nie doprowadzi w ciągu 48 godzin do wstrzymania ofensywy i nie zwolni więźniów irackich.
Sytuacja humanitarna w Faludzy jest b. ciężka, są liczne ofiary wśród cywili
http://www.irak.pl/ReportazAFPFaluja09.11.2004.htm
http://poland.indymedia.org/pl/2004/11/9884.shtml
http://poland.indymedia.org/pl/2004/11/9895.shtml
Liczba ofiar wśród cywilów jest nieznana, ale pracownicy organizacji charytatywnych w Iraku twierdzą, że walki w Faludży doprowadziły do katastrofy humanitarnej, bo dziesiątki niewinnych ludzi umierają z braku pomocy lekarskiej (Reuter). Zaniepokojenie z powodu strat wśród ludności cywilnej w Faludży wyraził Egipt i Syria.
08.11 Komitet Ulemów, główna organizacja sunnicka w Iraku, oświadczyła po ogłoszeniu stanu wyjątkowego w Faludży, że rząd iracki jest "na usługach okupanta ze szkodą dla narodu" i wezwała siły irackie, by nie brały udziału w ataku na Faludżę. „To, co się dzieje, to eksterminacja narodu, bo ta operacja nie dotknie tylko ruchu oporu, lecz także kobiety i dzieci, które wolały zostać w domu, bo nie mają dokąd pójść. Naród iracki nie przebaczy nikomu, kto odegra rolę w tym spisku " – oswiadczył rzecznik Komitetu szejk Mahammad Baszar al-Fajdi.
9.11. Duża partia sunnicka wycofała się z tymczasowego rządu irackiego i odwołała swego jedynego ministra w tym rządzie w proteście przeciwko atakowi sił USA na Faludżę. Dziś grupa wpływowych sunnickich duchownych zaapelowała o bojkot wyborów zapowiedzianych na styczeń przyszłego roku.
|
|
Zapowiadana od dawna ofensywa na wielką skalę w Faludży rozpoczeła się we wtorek 9.11. za zgodą przedstawicieli marionetkowego rządu, m.in. premiera Allawiego i ministra obrony Hazima asz-Szalana.
W operacji "Phantom Fury" bierze udział ok. 15 tysięcy żołnierzy amerykańskich i 2 tysiące irackich w oddziałach złożonych głównie z Kurdów i szyitów.
Ok. 200 irackich żołnierzy zdezerterowało ze szkolonych przez USA jednostek tuż po zmasowanym ataku na Faludżę, przyznali rzecznicy armii US i irackiej. Iracki kapitan, dowódca kompanii Kurdów, zdezerterował po briefingu, na którym zostały przedstawione plany ataku na Faludżę (CNN).
CIA szacuje na 2,5 tysiąca liczbę powstańców w Faludży, do których może ewentualnie dołączyć ok. 10 tys. zwolenników. Dowództwo wojsk amerykańskich ocenia, że siły powstańcze w całym Iraku liczą około 12 000 osób.
Niedzielny "Washington Post" pisze o planach Pentagonu skłócenia irackiego ruchu oporu. Amerykańskie Ministerstwo Obrony opracowało nową strategię "divide et impera" - walki z coraz liczniejszymi irackimi powstańcami starając się wykorzystać istniejące podziały religijne i społeczne dla podzielenia irackiej partyzantki od wewnątrz. Anonimowy przedstawiciel Pentagonu mówi wprost, że "celem jest wbicie klina" między powstańców - arabskich sunnitów i ugrupowan szyickich.
Wg kierownictwa Pentagonu w irackim ruchu oporu dominuje luźno powiązana grupa nazywana w amerykańskich dokumentach wojskowych "opozycją arabsko-sunnicką", złożoną głównie z byłych funkcjonariuszy reżimu Saddama Husajna. Pozostali to bojownicy islamscy, należący m.in do grupy duchownego szyickiego Muktady al-Sadra. Dochodzą do tego pospolici kryminaliści, uwolnieni przez HUsajna w momencie wybuchu wojny.
Dowództwo wojsk USA zamierza zastosować taktykę faworyzowania świeckich sunnitów związanych w przeszłości z Husajnem, proponując im polityczne metody walki, zgodne z planem transformacji Iraku przewidującym wybory w styczniu 2005 r.
Radykalnych szyitów natomiast Pentagon uznaje za "niereformowalnych" i planuje zastosowanie wobec nich siły, aresztowania, izolację, aż do fizycznej eliminacji expressis verbis.
Przed rozpoczęciem pacyfikacji Faludży przybył z niezapowiedzianą wizytą do miasta premier marionetkowego rządu Iraku Ijad Alawi, który po ogłoszeniu w kraju stanu wyjątkowego upoważnił siły międzynarodowe do "oczyszczenia miasta z terrorystów".
Według amerykańskiego dowództwa powstańcy kierowani sa przez jordańskiego terrorystę, Abu Musabem al-Zarkawiego. Jego grupa odpowiadać ma za wiele zamachów i porwań w Iraku.
Wielu analityków, byłych pracowników CIA i niezaleznych dziennikarzy doskonale znających realia Iraku (Nimmo, Chousodovsky, Escobar i in.) ( http://poland.indymedia.org/pl/2004/11/9851.shtml) twierdzi, że „Zarkawi koordynujący terror w Iraku” to mistyfikacja CIA mająca usprawiedliwić w oczach opini publicznej pacyfikację miast nie godzących się na okupację w obliczu wciąż poszerzającej się skali działań ruchu oporu i groźby powstania narodowego. Wg sondaży (nawet tych przeprowadzonych pod egidą CPA/CIA) ok. 100% społeczeństwa irackiego sprzeciwia się okupacji.
Powszechne jest w Iraku przekonanie, poparte bogatym materiałem dowodowym, że za wiele aktów terroru i porwań (w Iraku od 25 lat dotąd kompletnie nie spotykanych) odpowiedzialne sa grupy islamistyczne współpracujące z USA (m.in. Brygady Badr będące zbrojnym ramieniem SCIRI -Najwyższej Islamskiej Rady Rewolucyjnej), pospolici kryminaliści oraz służby specjalne (CIA, Mossad), koordynujące ponadto całosć działań dywersyjnych. Tezę tę wzmacniałyby m.in. odtajnione dokumenty CIA, m.in. na temat Libanu ('Veil' Boba Woodwarda).
Mieszkancy Faludży zapewniają, że Zarkawiego w mieście nie ma i nigdy go nie było, najprawdopodobniej nie ma go nigdzie w Iraku oraz że "terrorysta Zarkawi w Faludzy kierujący ruchem oporu i akcjami porwan" to zapewne fabrykacja służb specjalnych mająca za zadanie usprawiedliwić rozprawienie się armii USA z irackim ruchem oporu.
W ostatnich tygodniach marionetkowy rząd iracki prowadził rokowania z przedstawicielami związanych z powstańcami władz Faludży i domagał się wydania albo przepędzenia z miasta obcych „terrorystów”, w tym właśnie Zarkawiego, za którego głowę Amerykanie obiecują 25 mln dolarów. Jednak rozmowy zakończyły się fiaskiem, gdyż negocjatorzy z Faludży nie byli w stanie odnaleźć czy zidentyfikować, ani Zarkawiego, ani baz zagranicznych dżihadystów.
Ponieważ zarządcy Faludzy nie byli w stanie wydać nie istniejącego Zarkawiego, w niedzielę premier marionetkowego rządu Ijad Alawi stwierdził, że operacji pacyfikacyjnej "nie należy dłużej odwlekać".
Następnego dnia minister obrony USA Donald Rumsfeld podczas konferencji prasowej uzasadnił ponownie nieodwołalną konieczność przeprowadzenia operacji „Phantom Fury” również poprzez odwołanie się do fantomatycznej postaci Zarkawiego: "Nie można pozostawić miejsc bezpiecznego schronienia ludziom, którzy mordują Irakijczyków i obcinają głowy zakładnikom”. Po "udanej" - jak twierdzi dowództwo USA - ofensywie na Faludżę 9 listopada amerykański generał Thomas Metz wyraził przekonanie, że domniemany przywódca głównej irackiej siatki terrorystycznej, Abu Musab al-Zarkawi nie przebywa już w Faludży. Zapytany o los Zarkawiego, który miał się ukrywać w tym mieście, Metz odpowiedział: "Należy przypuszczać, że zbiegł".
Ofensywa w Faludży i Ramadi jest kluczową częścią akcji pacyfikacyjnej, która ma zapewnić wyłonienie proamerykańskiego rządu w wyborach powszechnych planowanych na styczeń.
Tymczasem pacyfikacja Faludży już wywołała rozłam w przejściowym rządzie irackim, z którego wystąpiła we wtorek wielka partia sunnicka - Iracka Partia Islamska.
08.11.04 Komitet Ulemów, główna organizacja sunnicka w Iraku, oświadczyła po ogłoszeniu stanu wyjątkowego w Faludży, że rząd iracki jest "na usługach okupanta ze szkodą dla narodu" i wezwała siły irackie, by nie brały udziału w ataku na Faludżę.
"Wzywamy siły irackie, Gwardię Narodową i innych, którzy są w większości muzułmanami, by strzegli się popełnienia poważnego błędu i nie atakowali irackich miast pod flagami sił, które nie szanują ani religii, ani praw człowieka. Rząd narusza prawa narodu irackiego i oddaje się na usługi okupanta ze szkodą dla narodu. To, co się dzieje, to eksterminacja narodu, bo ta operacja nie dotknie tylko ruchu oporu, lecz także kobiety i dzieci, które wolały zostać w domu, bo nie mają dokąd pójść. Naród iracki nie przebaczy nikomu, kto odegra rolę w tym spisku " – oswiadczył rzecznik Komitetu szejk Mahammad Baszar al-Fajdi.
"Protestujemy przeciwko atakowi na Falludżę i niesprawiedliwości, jaka spotyka niewinnych ludzi w tym mieście" - powiedział Muhsin Abd al-Hamid, przywódca Irackiej Partii Islamskiej.
Kierownictwo partii oświadczyło, że ich minister w rządzie tymczasowym, szef resortu przemysłu Haszim Hasani, złoży rezygnację. "Nie możemy być stroną w ataku" (AP)
Iracka Partia Islamska (IPI) ma duże wpływy wśród sunnitów toteż decyzja o wycofaniu się z rządu może osłabić pozycję premiera Ijada Alawiego. Jednak sam minister Hasani odciął się od decyzji kierownictwa IPI i powiedział, że wystąpi z partii, ale pozostanie w rządzie, bo "los Iraku jest ważniejszy od losu partii politycznej" (Reuter)
Iracka Partia Islamska utworzona w 1960 roku jest obecnie głównym ugrupowaniem politycznym arabskich sunnitów irackich. Muhsin Abd al-Hamid i trzej inni jej działacze zasiadają w 100- osobowej Radzie Narodowej, tymczasowej namiastce parlamentu irackiego, utworzonej w sierpniu.
Za rządów Saddama Husajna partia była prześladowana jako iracki fragment Bractwa Muzułmańskiego. Wielu jej działaczy schroniło się za granicą. Po upadku Saddama początkowo wzywała do utworzenia frontu walki z okupacją amerykańsko-brytyjską, ale potem podjęła milczącą współpracę z administracją koalicyjną i wznowiła oficjalną działalność. Zapowiadane na styczeń demokratyczne wybory dałyby zapewne dominującą pozycję szyitom, stanowiącym 60 proc. ludności kraju, a dotychczas dyskryminowanym.
Wg Donalda Rumsfelda akcję zbrojną prowadzi się przeciw siłom, które odmawiają "stania się częścią procesu politycznego w Iraku".
Pytany, ile jeszcze ataków na bastiony irackiego ruchu oporu, podobne do Faludży, będą musiały przeprowadzić siły USA i jak długo będzie trwała walka z rebeliantami, odparł: "Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie". Rumsfelda pytano także, czy zamierza odejść ze stanowiska w drugiej kadencji rządów prezydenta Busha, o czym spekulowały media bezpośrednio przed wyborami. Odpowiedział, że podczas jego rozmów z prezydentem w ostatnim okresie "sprawa ta się nie pojawiła".
Izraelski politolog Szlomo Awineri, komentując ofensywę w Faludży i nasilenie się ataków partyzanckich pisze na łamach "Financial Times":
"Rozmaite jednostki wojskowe i paramilitarne oraz służby bezpieczeństwa wcale nie "zostały rozbite" podczas wojny wiosną zeszłego roku, lecz zeszły do podziemia, znikając jak ryby w wodzie zgodnie z regułą partyzantki maoistowskiej".
Przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów generał Richard Myers polemizuje z doniesieniami, że w rękach rebeliantów jest jeszcze 15 miast w Iraku: "To liczba przesadzona. To prostu nieprawda".
____________________________________________________________________
"Mam teraz tylko jedno w głowie - nie pozwolić żadnemu wrogowi, by uciekł. Ponieważ zaciskamy pętlę, będzie się on starał wymknąć, by potem znów walczyć. Nie chcę, by ci ludzie się stąd wydostali. Chcę, aby ich zabito lub schwytano, gdy będą uciekali". Pułkownik Michael Formica, dowódca szturmującej Faludżę 2. Brygady 1. Dywizji Kawalerii, 9 listopada
Marines modlą się do Jezusa Chrystusa i słuchają chrześcijańskiego rocka. Trzymający w reku Biblię młody żołnierz amerykański konkluduje: "Zwycięstwo należy do Pana".
Najjaśniejszą wizję sytuacji ma natomiast pułkownik Gary Brandl z US Marine Corps:
'Oto wróg ujawnił swoją twarz. To Szatan. Szatan przebywa właśnie w Faludży, i dlatego idziemy tam, by go zniszczyć.'
|
Uzupełnienia i sprostowania:
|