|
Konferencja prasowa nt. represji wobec dziennikarza
Radiowemu dziennikarzowi policja sugerowała pozostanie w domu
Szykanami próbowali mnie zastraszyć i ograniczyć moją wolność - mówi dziennikarz
Tajniacy wystawali pod oknem, śledzili mnie na ulicy, dzwonili strasząc dziecko
Tylko jednej z 3 opisanych nocy w Słupsku skradziono 3 samochody
Dziś w Słupsku odbyła się konferencja prasowa na temat prześladowania przez policję dziennikarza radiowego. Przed konferencją policja próbowała bagatelizowac sprawę lub pomawaiać dziennikarza. Szykanowanie znajdzie swój finał w sądzie. Przewodnicząca słupskiej Rady Miasta nie kryje zażenowania i porównuje metody policji do działań SB. Słupscy dziennikarze wystosowali protest do władz policji przeciw szykanowaniu ich kolegi. Poniżej zamieszczamy powiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożone dziś przez dziennikarza. Warto zwrócić uwagę na zdanie: „Czy już się rozmyśliłem i nie jadę do Warszawy na demonstrację „alterglobalistów”. ... na Słupsk, dn. 29.04.2004
Pani Maria Pawłyna Prokurator Rejonowy w Słupsku
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez funkcjonariuszy policji.
W związku ze stwierdzeniem pozaprawnych działań policji polegających na nękaniu mnie telefonicznie i osobiście, śledzeniu i obserwowaniu przez całą dobę mojego mieszkania, a także miejsca pracy (redakcji Polskiego Radia Koszalin) proszę o podjęcie stosownych kroków. Nie czuję się bezpiecznie w kraju, w którym policja zamiast przestępcami kryminalnymi zajmuje się śledzeniem dziennikarzy i działaczy społecznych organizacji. Zaznaczam również, że policja nie ma żadnego mandatu, aby zajmować się poglądami politycznymi obywateli Rzeczpospolitej. Żądam wskazania powodów, dla których stałem się obiektem inwigilacji. Nie życzę sobie, aby mnie - człowieka nigdy nie karanego traktowano jak przestępcę. Proszę o podanie podstawy prawnej na mocy, której działali funkcjonariusze kontaktujący się ze mną i obserwujący moje osobiste życie. Działalność policji naruszyła mój mir domowy wprowadzając zamieszanie i nerwowość w życie mojej rodziny. Artykuł 47 Konstytucji RP mówi, że każdy ma prawo do ochrony życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Niepokojący jest fakt, że w państwie prawa policja inwigiluje – bo inaczej tego nazwać nie można, osoby związane z zarejestrowanymi w sądach organizacjami społecznymi, których statutowym celem jest rozwój społeczeństwa demokratycznego. Takie działanie wymierzone jest także w budowanie dziennikarstwa obywatelskiego, do czego zachęca Komisja Europejska. Z przykrością stwierdzam, że fundusze pochodzące z moich podatków nie są wykorzystywane we właściwy sposób. Zastanawiam się ile skradziono samochodów i obrabowano mieszkań w czasie, gdy przez kilka dni dwóch zmieniających się funkcjonariuszy obserwowało mnie non-stop. Powodem całego działania – jak usłyszałem od mł. asp. Elzbiety Figat był mój numer telefonu komórkowego zamieszczony na stronie internetowej Czarnego Krzyża – organizacji zajmującej się pomocą prześladowanych i represjonowanym za poglądy i przekonania społeczno-politycze. Moje wyjaśnienia, że to pozostałość działalności w legalnym Stowarzyszeniu Przyjaciół Ziemi sprzed kilku lat nie wystarczyły, a represje wręcz się nasiliły. Mimo, że od dłuższego czasu zajmuje się w swojej działalności społecznej ekologią, komunikacją i rozwojem lokalnym to widzę, że sprawy i organizacje, które w latach słusznie minionych musiały walczyć o swobody obywatelskie wciąż są potrzebne. Mam nadzieję, że doczekamy wspólnie takich rozwiązań, które pozwolą policji wpisać się pozytywnie w społeczne struktury. Ostatnie wydarzenia przekonały mnie, że policja nadal służy politykom, a nie obywatelom. Zgodnie z Konstytucją mam prawo przynależeć do jakiejkolwiek organizacji i NIE MOŻE być to przedmiotem zainteresowania policji. Taki proceder jest szczególnie niebezpieczny w przypadku gdyż wykonując swoją pracę dziennikarza mogę podejrzewać policję o próbę zastraszania lub wpływania na moje obowiązki zawodowe. Jeszcze raz proszę o podanie powodu i osób (może grupy trzymającej władzę), która nakazała Panu funkcjonariuszom inwigilację mojej osoby i życia prywatnego. Działania policji utrudniają wykonywanie moich obowiązków służbowych i narażają mnie na utratę wizerunku – może doprowadzić to do utraty przeze mnie pracy. W związku z tym rozważam możliwość wystąpienia na drogę prawną z pozwem cywilnym przeciwko odpowiedzialnym za przykrości, które mnie dotknęły. Sprawą zainteresowałem także Helsińską Fundacją Praw Człowieka oraz międzynarodową organizację Amnesty International. Ze względu na wykonywany przeze mnie zawód dziennikarza o próbach politycznych nacisków informuje także Centrum Monitoringu Wolności Prasy.
OPIS DZIAŁAN POLICJI
W połowie kwietnia odebrałem telefon komórkowy od mł. asp. Elzbiety Figat, która zakomunikowała mi, że dzwoni z wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Słupsku i chce porozmawiać. Ponieważ byłem zajęty obowiązkami zawodowymi zaproponowałem spotkanie w redakcji. Usłyszałem jedynie, że jestem na „liście”, i „że chodzi o antyszczyt”. Tego samego dnia funkcjonariuszka pojawiła się w miejscu mojej pracy i wylegitymowała się odznaką policyjną. Podczas blisko godzinnej rozmowy wyjaśniłem okoliczności w jakich znalazł się mój numer telefonu w internecie, policjantka stwierdziła, że sporządzi z tej rozmowy notatkę. Rozmowa toczyła się przy otwartych drzwiach jednego z pomieszczeń przy świadkach, m.in. pracownika sekretariatu redakcji. Stwierdziłem już wtedy, że działania policji są bezprawne. Policjantka powiedziała, że wszystko odbywać się ma dyskretnie przez telefon i dlatego nie otrzymałem żadnego wezwania. Powiedziałem również, że nie zamierzam uczestniczyć w demonstracji w Warszawie, i że spróbuję usunąć mój numer telefonu ze wspomnianej wyżej listy. Funkcjonariuszka w czasie rozmowy wypytywała mnie (oczywiście wbrew prawu) o poglądy polityczne i nazwiska różnych osób. Całą sprawą byłem zaskoczony, ale sądziłem, że to jednorazowa rozmowa związana z trybem przygotowań bezpieczeństwa do Europejskiego Szczytu Gospodarczego w Warszawie. Jednak 27 kwietnia (we wtorek) około godz. 14-tej ponownie odebrałem telefon od pani aspirant, która tym razem zadzwoniła do redakcji. Telefon odebrał realizator radiowy. Funkcjonariuszka stwierdziła, że koniecznie musi ponownie się ze mną spotkać i znów zaznaczyła, że to rozmowa mniej oficjalna. Chcę zaznaczyć, że w czasie tej rozmowy policjantka zwróciła się do mnie z pytaniem „Czy już się rozmyśliłem i nie jadę do Warszawy na demonstrację „alterglobalistów”. Odpowiedziałem, że już raz poinformowałem ją o swoich planach i ze w czwartek (29 kwietnia) pracuję i zaproponowałem spotkanie o godz. 11. Ponowne pytanie o wyjazd do Warszawy odbieram jako prowokację ponieważ sądzę, że rozmowa była nagrywana i w ten sposób policja próbowała zdobyć legitymację do swojego bezprawnego działania. O takich prowokacjach czytałem w ogólnopolskich dziennikach – m.in. w Gazecie Wyborczej. Funkcjonariuszka zapytała mnie również czy usunąłem numer telefonu z internetu, Kiedy odpowiedziałem, że nie bo nie miałem czasu na poszukiwania administratora serwisu internetowego odpowiedziała „Trudno, Pana wybór”. Odebrałem to jako groźbę. Chwilę później w zupełnie innej sprawie do redakcji zadzwoniła rzeczniczka prasowa słupskiej policji Emilia Adamiec, którą mój przełożony poinformował o wyżej wymienionych zdarzeniach. Również ja poprosiłem o rozmowę z panią rzecznik i zaprosiłem ją w sprawie służbowej do redakcji również w czwartek 29 kwietnia). Zaznaczyłem też, że o tej samej porze pojawi się funkcjonariuszka z pionu kryminalnego więc może lepiej ją odwołać bo szkoda publicznych pieniędzy na podwójne przejazdy. W czwartek 29 kwietnia funkcjonariuszka Elzbieta Figat nie pojawiła się – wydaje mi się więc, że panie się skomunikowały - o co zresztą prosiłem. Mój niepokój wzrósł jednak we wtorek 27 kwietnia wieczorem, gdy kilku znajomych dziennikarzy przechodzących koło mojego domu zauważyło jeden z nieoznakowanych policyjnych samochód. Była to niebieska Skoda Fabia o numerach rejestracyjnych GD 3XXX. Żona poinformowała mnie również o dziwnym telefonie, który odebrała moja 9-letnia pasierbica. Męski głos zapytał czy jestem w domu i po uzyskaniu odpowiedzi, że nie rozłączył się. Tu przed północą we wtorek wracając z pracy podszedłem do tego samochodu. Dwóch panów (jeden z radiostacją w ręku) nie chcieli powiedzieć co robią w samotnym samochodzie ustawionym wprost przed oknami mojego mieszkania. Gdy obudziłem się rano 28 kwietnia – w środę okazało się, że przed oknami stoi inny policyjny nieoznakowany pojazd policji z dwuosobową „obsługą” – tym razem było to pojazd Deawoo Espero, nr rejestracyjny XXXX. Pieszo udałem się do pracy. Za mną podążał jeden mężczyzna, drugi autem podjechał pod redakcję. Zadzwoniłem do rzeczniczki prasowej słupskiej policji, która powiedziała mi, że skoro nie usunąłem tego numeru telefonu to nie mam się co dziwić. Również przed redakcją zastałem kolejny samochód - tym razem Polonez jasnozielony o numerze rejestracyjnym GD 4XXXX. Po przyjściu do redakcji zadzwoniłem do dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Słupsku z informacją, że jestem śledzony. Dyżurny przyjął zgłoszenie stwierdzając, że takie pojazdy należą do policji. Na miejscu pojawił się radiowóz – po kilku minutach rozmowy mundurowi funkcjonariusze odjechali – nie chcąc ze mną rozmawiać. W czasie dnia obsługiwałem obrady sesji rady miasta w Słupsku i do domu wróciłem około godz. 17-tej. Pół godziny później pod mój dom podjechał znany mi już samochód Skoda Fabia. Panowie pozostawali przed moim domem co najmniej do godziny 2-ej w nocy. Towarzyszył mi także w czasie wieczornego spaceru i odwiedzania znajomych. Rano 29-kwietnia, pojawił się kolejny nieoznakowany pojazd policyjny Polonez koloru czerwonego o numerach rejestracyjnych GD 3XXXX. Podobnie jak dzień wcześniej - śledzono mnie również w drodze do pracy. Powyższe fakty jestem w każdej chwili udowodnić zeznaniami kilkudziesięciu świadków, a także zdjęciami funkcjonariuszy i nagraniami rozmów z funkcjonariuszami.
|