|
Zmarł ksiądz St.Musiał, szlachetny i odważny
|
|
www.irak.pl
: http://www.irak.pl
|
08-03-2004 15:24
|
Z prawdziwą rozpaczą dowiedzieliśmy się dziś o śmierci naszego drogiego Przyjaciela, księdza Stanisława Musiała.
Drogi Księże, dziękujemy za Twą prawość, odwagę, dobroć, zawsze niezłomną postawę. Jesteśmy myślami zawsze przy Tobie. Tak bardzo szanujemy CIEBIE, tak mocno kochamy CIĘ, tak bardzo cięzko żyć bez CIEBIE, drogi Księże.
Inicjatywa STOP WOJNIE http://www.irak.pl
|
|
Drodzy Przyjaciele o. Musiala! Dzisiaj, 5 marca 2004 r. o godz. 19.10 zmarl na klinice Neurotramatologicznej w Krakowie o. Stanislaw Musial. Polecamz go Waszym modlitwom. Jezuici
Dear Friends,
Today, March the 5th at 7.10 died fr. Stanislaw Musial in Krakow. The Lord whanted to have him with Him. This is a last email massage from his computer. Please remember him in yours prayers
Jesuits
Ksiądz Stanisław Musiał był i jedynym księdzem i jednym z nielicznych intelektualistów, którzy mieli odwagę sprzeciwić się bandyckiej i bezprawnej napaści na Irak, dokonanej wyłącznie dla kontroli nad ropą przez petrochemiczne korporacje amerykańskie, blisko związane z Białym DOmem
a która pochłonęła ok. 100 000 ofiar (cywili i zolnierzy) po bestialskich atakach napalmem, bombami kasetowymi i pociskach ze zubozonym uranem....
Protest Księdza St.Musiała - TO GEST NIEZWYKŁEJ ODWAGI w obecnych czasach totalnej intelektualnej korupcji mediów i kościoła....
Dziękujemy za ten gest, drogi Księże, on pozwala jakoś zyć, egzystowac dalej przy ogólnym sponiewieraniu udeałów...
Jezuita, rekolekcjonista, duszpasterz, filozof i publicysta. Urodził się w 1938 roku w Łososinie Górnej k. Limanowej. Studiował filozofię na Wydziale Filozoficznym Towarzystwa Jezusowego w Krakowie w latach 1957-1960 oraz teologię na Wydziale Teologicznym Bobolanum w Warszawie w latach 1960-1964. Studiował także w Rzymie i Monachium.
Członek redakcji "Tygodnika Powszechnego" oraz Komisji Episkopatu do spraw Dialogu z Judaizmem od czasu jej powstania w roku 1986, do 1995 pełnił w niej funkcję sekretarza. Autor opracowań naukowych o historii renesansu we Francji (doktorat pisał z filozofii francuskiego renesansu) i wielu tekstów publicystycznych w prasie krajowej i zagranicznej, m.in. w "Tygodniku Powszechnym".
Ostatnio wydał w Wydawnictwie Literackim książki: "Czarne jest czarne" - wybór tekstów poświęconych problematyce stosunków między chrześcijanami a Żydami i "Dwanaście koszy ułomków"....
Bóg nie jest po naszej stronie - pisał Ks. Stanisław Musiał SJ. /Rzeczpospolita 3 kwietnia 2003 rok./
Posypały się, jak z rogu obfitości, argumenty za legalnością agresji Stanów Zjednoczonych i ich aliantów na Irak, gdy tymczasem Karta Narodów Zjednoczonych jasno i wyraźnie mówi w rozdziale 2, paragrafie 4, że interwencja zbrojna przeciw jakiemuś państwu jest dopuszczalna tylko w dwu przypadkach. Gdy chodzi o samoobronę lub, gdy została autoryzowana przez Radę Bezpieczeństwa. Ani jeden, ani drugi przypadek nie ma w obecnej wojnie zastosowania. Kłamią nie tylko politycy To, że prawnych krętactw dopuszczają się przede wszystkim politycy, łagodzi nieco nasze rozczarowanie. Nie przywykliśmy przecież kojarzyć słowa "polityk" ze słowem "prawda". Widać to wyraźnie w przypadku kłamstw amerykańsko - alianckich, jeśli idzie o sukcesy wojenne w Iraku. Inaczej jednak, jeśli kręcą w ocenie moralnej wojny w Iraku ci, którzy sami określają się jako stróże prawdy i moralności. To bardzo bolesne rozczarowanie. Wielki zawód przeciwnikom wojny w Iraku sprawił Episkopat amerykański, który najwyraźniej ugiął się pod naciskiem prezydenta George'a W. Busha, a może i części katolików amerykańskich, i wyraził "szacunek dla trudnej decyzji prezydenta". I jeśli biskup polowy USA Edwin O'Brien daje żołnierzom amerykańskim placet na zabijanie, jest to zbrodnia przeciw Ewangelii. Na szczęście nie brak ludzi prawych, jak owi trzej żołnierze brytyjscy, którzy odmówili strzelania do ludzi i zostali odesłani do Anglii, gdzie czeka ich sąd polowy. Chciałoby się powiedzieć, że takimi ludźmi stoi świat. Na szczęście inne wielkie episkopaty wykazały większą wierność Ewangelii. Episkopat Brazylii, jeden z największych liczebnie episkopatów świata, wezwał wiernych do konkretnych inicjatyw, m.in. do bojkotu to- warów amerykańskich na znak protestu przeciw wojnie. Wiemy wszyscy jak zdecydowanym przeciwnikiem tej wojny jest Jan Paweł II. Dzięki takiej, a nie innej postawie papieża agresja amerykańska na Irak nie jest odbierana na świecie, nawet przez samych muzułmanów, jako wojna chrześcijaństwa z islamem. Powstanie to według mnie jednym z największych trwałych osiągnięć pontyfikatu Jana Pawła II. Prezydent Syrii Assad stwierdził ostatnio, że jego zdaniem masowe demonstracje na rzecz pokoju w Europie Zachodniej należy przy- pisać wpływowi papieża. Za, a nawet przeciw Ze smutkiem trzeba stwierdzić, że polskie duchowieństwo i polscy katolicy świeccy wolą siedzieć przed telewizorami i patrzeć na relacje z teatru wojny - to prawda, że widok palących się miast, eksplozji, snujących się dymów i jatki wojennej może dostarczyć więcej emocji niż oglądanie jakiegokolwiek filmu - aniżeli angażować się przeciw wojnie, organizując choćby zebrania modlitewne, czuwania czy procesje pokutne i przebłagalne. Kościół katolicki w Polsce śpi, pogrążony w głębokiej obojętności. Cały Kościół na świecie śpi, poza szlachetnymi wyjątkami. Wydaje się, że Duch Boży, który "tchnie, kędy chce", opuścił mury kościołów i przeniósł się na ulice i płace miast, gdzie protestują miliony, zwłaszcza młodych ludzi. Jeśli idzie o pasterzy Kościoła, to ich postawa jest - wydaje mi się - niewspółmierna do wagi chwili. Mamy do czynienia z wypowiedziami, jakby tu chodziło o daleką wojnę o Falklandy. Źle się dzieje, że wszystkie opinie na ten temat są prezentowane. Wystarczy otworzyć stronę internetową KAI i kliknąć na informację: "Polscy biskupi o wojnie w Iraku". Cytuję: Bp Głódź: "wojna nie jest sprawiedliwa", bp Skworc: "wojnę można usprawiedliwić", bp Smigielski: "wojna niegodna cywilizowanego człowieka", abp Życiński: "rozumiem motywy, które kierowały Amerykanami". Pytam, jaki osąd moralny może sobie wyrobić na temat tej wojny przeciętny polski katolik, jeśli na górze kościelnej panuje taka wojna opinii. Fakt, że dany biskup posiada mnogość tytułów naukowych i prowadzi ożywioną działalność publicystyczną, wcale go nie chroni przed popadaniem w sofistykę. Stwierdzenie księdza prymasa kardynała Józefa Glempa w kazaniu pasyjnym, Wygłoszonym w kościele św. Krzyża w Warszawie w ostatnią niedzielę, że "wojna w Iraku jest źródłem bólu, gdyż przynosi zniszczenie i śmierć - ufajmy jednak, że z tego zła Bóg wyciągnie dobro" (cytuję za KAI), jest według mnie banalizacją zła. Najboleśniejszą rzeczą jest jednak nie samo zamieszanie, jeśli idzie o moralną ocenę wojny w Iraku. Wiadomo, błądzić jest rzeczą ludzką. Ważniejszy jest rozdźwięk między słowami a konkretnymi czynami w przypadku jednej i tej samej osoby. Ucieszyły mnie początkowo słowa księdza biskupa Sławoja Leszka Głódzia, że "ta wojna nie jest sprawiedliwa". Cóż z tego, skoro za nimi nie poszły właściwe czyny. 20 marca ks. biskup Głódź odprawił mszę świętą intencji pokoju w kaplicy Pałacu Prezydenckiego w Warszawie, w której udział wzięła m.in. pani prezydentowa Jolanta Kwaśniewska. Jest rzeczą znamienną, że msza święta nie została odprawiona w katedrze polowej, tylko w siedzibie prezydenta RP. Czyżby chodziło tutaj o "usakralizowanie" decyzji prezydenta w sprawie wysłania naszych żołnierzy do Iraku? Komunikat KAI stwierdza, że podczas mszy "w solidarnej modlitwie łączono się z polskimi żołnierzami, którzy już się znajdują w regionie Zatoki Perskiej, jak i z tymi, którzy udają się w rejon działań wojennych. Wśród nich są też kapelani Wojska Polskiego". Pomijam drewniany język religijny tego komunikatu. Ważna jest jego treść. Jeśli "ta wojna nie jest sprawiedliwa", jak twierdzi biskup Głódź, to, dlaczego mamy się modlić solidarnie z tymi, którzy dobrowolnie w tej "niesprawiedliwej" wojnie biorą udział? Rozumiałbym jeszcze, gdyby tutaj chodziło o osoby, które zostały zmuszone do wyjazdu do Iraku. Tak jednak nie jest. Każdy z żołnierzy polskich, który znajduje się w Iraku, podpisał wcześniej, iż udaje się tam z własnej nieprzymuszonej woli. Są osobami dorosłymi. Wiedzieli, co robią. Ale dlaczego ja mam być solidarny z nimi "w modlitwie". O jaką modlitwę chodzi? O zwycięstwo? O to, by zabijając innych, sami nie zostali zabici? Przecież nie pojechali tam po to, by zmieniać pieluszki irackim niemowlakom w szpitalach! Dawać im ponadto kapelanów? Przepraszam za zestawienie, ale z moralnego punktu widzenia, ciągle w założeniu, że ks. biskup tę wojnę uważa za "niesprawiedliwą", to jakby dawać kapelanów do domów publicznych. Porównanie drastyczne, ale nie widzę żadnej różnicy, jeśli idzie o moralność, pomiędzy jedną a drugą działalnością: niesprawiedliwą wojną i domem publicznym. Prywata wojna żołnierzy Na marginesie zaznaczę tylko, że żołnierze polscy, którzy są w Iraku, dla mnie są tam prywatnie, na wzór najemników wojennych, zaciągających się do obcych wojsk, jak to miało miejsce w historii. Nie przyjmuję do wiadomości, że za ich wyjazdem stoi państwo polskie. Państwo polskie nie może łamać prawa międzynarodowego. Jeśliby je łamało, nie byłoby ono w tym przypadku dla mnie państwem polskim. Dla mnie ci Polacy, którzy walczą w Iraku, są poszukiwaczami przygód, swoistą "legią cudzoziemską". W moich oczach nie reprezentują Polski. Dobrze się stało, że jeden z żołnierzy polskich wstał sfilmowany na tle flagi amerykańskiej, a nie, jak ubolewał nad tym polski minister, na tle polskiej flagi. To przyszłym pokoleniom Polaków przyjdzie wymazywać z pamięci Arabów i wyznawców islamu, że byliśmy kiedyś u boku najeźdźców na kraj muzułmański. Tak jak Europa wstydzi się jeszcze dzisiaj wypraw krzyżowych z czasów średniowiecza, a my wstydzimy się naszego udziału w tłumieniu praskiej wiosny w 1968 r., tak będziemy się wstydzić przez długie lata za naszych ziomków, walczących w Iraku A.D.2003.D. 2003.
Inicjatywa Stop Wojnie - Stop the War initiative, Poland
http://www.irak.pl http://www.stopwojnie.w.pl
|
Uzupełnienia i sprostowania:
|