|
Jak Rosjanie odpowiedzą na bazy US w Polsce?
|
|
www.irak.pl
: http://www.irak.pl
|
12-01-2004 02:13
|
Amerykańskie bazy w Polsce? Proszę bardzo! - odpowiadają Rosjanie. - Ale nie zdziwcie się, jeśli jakiś wasz polityk usłyszy wkrótce, że właśnie jedną z wyrzutni jądrowych na Syberii wymierzono w samo centrum Polski.
|
|
media item 1
media item 2
media item 3
media item 4
Jak Rosjanie odpowiedzą na amerykańskie bazy w Polsce Marcin Wojciechowski, Moskwa 11-01-2004, ostatnia aktualizacja 11-01-2004 17:08
Jeżeli nad Wisłę zostanie przeniesiona część amerykańskich baz z Niemiec, a w Powidzu na pograniczu Wielkopolski i Pomorza powstanie duże lotnisko wojskowe, to Rosjanie mogą także rozmieścić rakiety jądrowe krótkiego i średniego zasięgu w obwodzie kaliningradzkim. Od czasu upadku ZSRR - przynajmniej według oficjalnych zapewnień Moskwy - nie ma ich tam, choć niektóre źródła amerykańskie twierdzą, że ponownie rozmieszczono je w obwodzie po poszerzeniu NATO o Polskę, Czechy i Węgry w 1999 roku. Takie informacje "Gazeta" zdobyła po piątkowym spotkaniu z dziennikarzami rosyjskiego ministra obrony Siergieja Iwanowa z okazji Nowego Roku. - To wcale nie znaczy, że Rosja będzie miała agresywne zamiary wobec Polski po utworzeniu u was baz USA. To działania czysto prewencyjne, które na naszym miejscu podjęłoby każde państwo, gdyby do jego granic znacząco zbliżył się potencjalny przeciwnik - mówi źródło "Gazety" związane z rosyjskim MON. Rosjanie najbardziej boją się lotniska w Powidzu. Zdaniem ich sztabowców lot od polskiej granicy do Smoleńska zajmie amerykańskiemu odrzutowcowi osiem minut. Tymczasem, żeby podjąć decyzję o odpowiedzi na atak albo poderwaniu w powietrze myśliwców przechwytujących, Rosjanie potrzebują minimum 15 minut. - Amerykanie od czasów zimnej wojny pozostawili w Europie ok. 150 bomb jądrowych o niewielkiej sile rażenia. Zewnętrznie nie sposób odróżnić ich od zwykłych ładunków. Kto nam zagwarantuje, że teraz nie zostaną one rozmieszczone także w Polsce? - pyta nasz informator. Dlatego sztabowcy uważają, że każdy amerykański samolot stacjonujący w Polsce należy traktować jak potencjalny bombowiec strategiczny i w konsekwencji wpisać Polskę na listę celów rakiet jądrowych. Rosjanie, którym nie podoba się, iż Amerykanie planują przeniesienie części baz z Niemiec do Polski, przyznają, że nie bardzo mają jak protestować ani powstrzymać ten proces. - Może mi się nie podobać, że moja była żona chce ponownie wyjść za mąż za innego mężczyznę, ale przecież nie mam wpływu na jej decyzję. Mogę protestować, wyrażać niezadowolenie, ale to nic nie da - mówi źródło "Gazety" w rosyjskim ministerstwie obrony. Amerykanie przekonywali Rosjan podczas konsultacji jesienią zeszłego roku, że nowe bazy w Polsce nie są przeciw Moskwie, że będą miały przede wszystkim charakter magazynowo-logistyczny, że na stałe będzie w nich niewielu żołnierzy, że mogą się okazać przydatne w walce z terroryzmem. Argumenty nie bardzo trafiły do przekonania generałom rosyjskim. - Jeśli utworzenie amerykańskich baz w Polsce byłoby jednostkowym wypadkiem, to nie ma problemu - mówi "Gazecie" Wiktor Litowkin, analityk wojskowy agencji RIA-Nowosti. - Ale trzeba spojrzeć szerzej. Amerykanie są już w Afganistanie i byłych republikach ZSRR w Azji Środkowej, mają swoich żołnierzy w Gruzji, do NATO wstępuje postradziecka Pribałtika, teraz chcą tworzyć bazy w Polsce. U naszych sztabowców pojawia się przekonanie, że Rosja jest okrążana przez Amerykanów. Polacy muszą mieć świadomość, że godząc się na bazy USA, staną się potencjalnym celem w rosyjskiej doktrynie wojskowej. - Bazy amerykańskie w Polsce staną się wodą na młyn jastrzębi w naszym sztabie generalnym - dodaje Litowkin. - Ale może dzięki temu zwiększą się nakłady na wojsko i armia rosyjska dzięki wam wreszcie stanie na nogi. Traktujemy was poważnie - mówi rosyjski analityk Rozmawiał Marcin Wojciechowski 11-01-2004, ostatnia aktualizacja 11-01-2004 17:08 Polska będzie teraz rozpatrywana przez Rosję jako potencjalny teatr działań wojennych, pełnowartościowy członek NATO ze wszystkimi tego konsekwencjami Marcin Wojciechowski: Czy po przeniesieniu części amerykańskich baz do Polski nasz kraj stanie się automatycznie celem rosyjskiej broni jądrowej? Iwan Safrańczuk*: I tak, i nie. Rosja ma od kilku lat dżentelmeńską umowę ze USA, że oba kraje nie celują w siebie rakietami strategicznymi. W 1997 r. prezydent Borys Jelcyn ogłosił także, że rosyjskie rakiety nie są wycelowane w żaden kraj NATO w Europie. Wprawdzie nie potwierdził tego żadnym dokumentem, ale nikt potem nie dementował tej informacji. W praktyce oznacza to, że do komputerów sterującymi rakietami nie są wprowadzone programy lotów w określone miejsca. To jednak nie znaczy, że tych programów w ogóle nie ma; zdaniem niektórych ekspertów ich wprowadzenie to nawet nie kwestia minut, ale sekund. A czy po utworzeniu amerykańskich baz w Polsce powstaną programy naprowadzające rosyjskie rakiety na nasz kraj? - Oficjalnie nikt tego nie potwierdzi, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że wojskowi szykują się na każdy scenariusz. Taka informacja może mieć najwyżej charakter nieoficjalny. Jeżeli któryś z polskich polityków dowie się kiedyś od swego rosyjskiego kolegi, że w Polskę została wymierzona rosyjska broń strategiczna, to nie należy tego interpretować dosłownie jako groźby ataku. Będzie to sygnał, że bazy to nie tylko korzyści, poczucie dumy i bezpieczeństwa, ale określone ryzyko. Polska będzie teraz rozpatrywana przez Rosję jako potencjalny teatr działań wojennych, pełnowartościowy członek NATO ze wszystkimi tego konsekwencjami. Informacje o tym mogą być nieprzyjemne dla polskich polityków i społeczeństwa. Czy Rosja może rozmieścić teraz swoją taktyczną broń jądrową w Kaliningradzie? Niektóre źródła w USA twierdzą, że już tak się stało. - Ja w to nie wierzę. Jeszcze Michaił Gorbaczow i George Bush senior porozumieli się, że broń taktyczna ma być albo zniszczona, albo zmagazynowana, bo jest stara i w obecnych warunkach mało użyteczna. Do tej pory żadna ze stron nie sygnalizowała, że to porozumienie, które również ma charakter dżentelmeński, było łamane. Plany rozmieszczenia taktycznej broni jądrowej w Kaliningradzie mogą się pojawiać wyłącznie na mapach sztabowców, ale w praktyce do tego nie dojdzie. Amerykańskich baz jeszcze nie ma w Polsce. Może Rosja spróbuje nie dopuścić do ich utworzenia, głośno protestując przeciwko temu? - Rosja będzie oczywiście mówić, że jej się to nie podoba, ale nie podejmie żadnych działań praktycznych. Będzie to trochę podobne do ostatniej decyzji o poszerzeniu NATO. Moskwa do końca mówiła, że jest przeciwna, ale nie wzniecała histerii, żeby zablokować ten proces. Podobnie będzie z bazami. * Iwan Safrańczuk jest szefem biura w Moskwie amerykańskiego Center for Defence Information - organizacji pozarządowej, która zajmuje się analizą zbrojeń oraz rozprzestrzeniania broni masowego rażenia
Bazy US Army: Kwaśniewski porozmawia z Bushem
Paweł Wroński 08-01-2004, ostatnia aktualizacja 08-01-2004 19:16
Sprawa amerykańskich baz w Polsce będzie zapewne tematem styczniowych rozmów prezydenta Kwaśniewskiego z prezydentem Bushem - poinformował szef MON Minister Szmajdziński przedstawił sejmowej komisji obrony stan negocjacji z USA o bazach. - Nowa koncepcja rozmieszczenia sił USA w Europie jest odpowiedzią na zmianę sytuacji w świecie - tłumaczył. Zamiast "zimnowojennych" wielkich baz chroniących przed atakiem ze wschodu, mają powstać tzw. bazy szkieletowe, ułatwiające przerzut i szkolenie wojsk, oraz bazy lotnicze. Byłyby przydatne do walki np. z terroryzmem.
Szmajdziński zapowiedział, że będziemy się konsultować również z Rosją i państwami Unii Europejskiej.
"Gazeta" napisała dziś, że według MON najkorzystniejsze byłoby usytuowanie bazy amerykańskiej w Powidzu oraz przy poligonach w Drawsku, Wędrzynie i Wicku Morskim. - To nie są propozycje MON, ale propozycje "Gazety Wyborczej" - mówił w Sejmie zirytowany minister. Jednak źródła "Gazety" potwierdzają, że takie lokalizacje rzeczywiście są wstępnie rozpatrywane.
- Nie mówię, że Powidz nie byłby korzystną lokalizacją, ale nikomu jej jeszcze nie proponowaliśmy - powiedział "Gazecie" Szmajdziński.
Jego zdaniem przyjęcie baz amerykańskich ma dla Polski znaczenie strategiczne i ekonomiczne, szczególnie dla samorządów lokalnych. Choć - zwrócił uwagę - np. Niemcy i Włosi współfinansują pobyt Amerykanów w swoich bazach (od 21 do 37 proc. kosztów).
Szmajdziński zaznaczył, że propozycja baz nie dotyczy wyłącznie Polski i istnieje obawa, że w Europie Wschodniej odbędzie się licytacja na najkorzystniejsze warunki, jakie można zaproponować Amerykanom.
Komentarz Bogusława Majewskiego, rzecznika MSZ not. wbs 11-01-2004, ostatnia aktualizacja 11-01-2004 17:29
To jakiś absurd rodem z powieści szpiegowskiej. Zmiana kodu kierunku rakiet to kwestia nawet nie minut, lecz sekund. Innymi słowy - żaden problem. Co się tyczy baz w Polsce, w naszych rozmowach z Amerykanami nie było mowy o konkretach. Ewentualne przeniesienie baz nie będzie wymierzone przeciw Rosji ani żadnemu innemu państwu, lecz z myślą o zagrożeniach nowego typu jak terroryzm. Zresztą po konsultacjach w Warszawie amerykańska delegacja poleciała do Moskwy. Nie płynie stąd wniosek, że bazy będą przeniesione do Rosji, ale że ewentualne decyzje będą konsultowane. Chodzi o poszerzanie obszarów bezpieczeństwa w Europie. Stwarzanie atmosfery zagrożenia temu nie służy.
Komentarz Marcina Wojciechowskiego z Gazety Wyborczej
Marcin Wojciechowski 11-01-2004, ostatnia aktualizacja 11-01-2004 17:09
Nieoficjalne na razie informacje, że po utworzeniu amerykańskich baz w Polsce Rosjanie mogą wycelować w nas rakiety jądrowe, to nie powód, by wpadać w panikę. W takiej samej sytuacji są od lat Włochy, Belgia, Hiszpania, Norwegia, Niemcy, Turcja i każdy kraj, w którym stacjonują żołnierze USA. Rosja uzna nas za pełnoprawnego członka NATO ze wszystkimi tego konsekwencjami. Bezpieczeństwo zawsze kosztuje i naiwnością byłoby sądzić, że wiązanie się z Zachodem nie niesie żadnego ryzyka.
Zaś argument, że lepiej zrezygnować z amerykańskich baz, by nie drażnić Moskwy, jest bałamutny. Choć Rosja stacza się w kierunku autorytaryzmu, to jednak ma dziś najlepsze stosunki z Zachodem w całej historii. Powinniśmy z tego skorzystać, tworząc system bezpieczeństwa na dziesięciolecia. Nietrafny jest także argument, że utworzenie u nas amerykańskich baz to woda na młyn rosyjskich "jastrzębi". Te mają wystarczająco dużo pożywki dla swej działalności w samej Rosji. Bazy USA w Polsce są dla nich argumentem drugo- lub trzeciorzędnym.
US Army w Powidzu
ZOBACZ TAKŻE
• Bazy US Army: Kwaśniewski porozmawia z Bushem (08-01-04, 19:14) • Jak Rosjanie odpowiedzą na amerykańskie bazy w Polsce (11-01-04, 17:06)
Propozycje lokalizacji bazy US Army w Polsce. Infografika Studio Gazeta, jpg, 0,06MB
Paweł Wroński 08-01-2004, ostatnia aktualizacja 07-01-2004 23:45
Największa baza US Army w Polsce ma powstać w Powidzu - dowiedziała się "Gazeta"
Największa baza US Army w Polsce ma powstać w Powidzu - dowiedziała się "Gazeta"
USA przedstawiły nam ogólny plan nowego rozmieszczenia sił zbrojnych. My przygotowujemy propozycje spełniające ich oczekiwania - poinformował nas wysoki urzędnik MON.
Armii zależy, by Amerykanie przejęli lotnisko w Powidzu - na pograniczu Wielkopolski i Pomorza. W dalszej kolejności proponujemy Krzesiny pod Poznaniem i Łask (Łódzkie).
- Za Powidzem przemawia wszystko. Pas startowy i drogi kołowania można porównać tylko z wielką bazą amerykańską w niemieckim Ramstein. Daleko od większych miast, co jest ważne ze względu na hałas i z powodów strategicznych. Ma względnie dobrą infrastrukturę - tłumaczy nasz informator.
Zaproponujemy też Amerykanom centra szkolenia przy Poligonie Drawskim, Wicku Morskim koło Ustki (poligon przeciwlotniczy) oraz w Wędrzynie w Lubuskiem (poligon do ćwiczeń walk w mieście).
Amerykanie nie chcą budować poza terytorium "starego NATO" wielkich baz. Poza okresem ćwiczeń będzie w nich kilkudziesięciu żołnierzy. Większa ma być tylko baza lotnicza.
Niedawno do Moskwy udała się delegacja Departamentu Stanu, by rozproszyć rosyjskie obawy w sprawie baz USA w Polsce. - Według relacji amerykańskiej Rosjanom zależy, by bazy nie znajdowały się na wschód od linii Wisły - mówi nasz informator.
Polska w przyszłym roku utworzy w Bydgoszczy ośrodek szkolenia dla Sił Natychmiastowej Odpowiedzi NATO. (powyższe artykuły zebrane z Gazety Wyborczej)
http://www.voanews.com/article.cfm?objectID=216BF473-EDE5-4DF3-81BAB128BB745BB2 Poland, Romania Start Negotiations on US Military Bases Stefan Bos Budapest 10 Jan 2004, 19:39 UTC Listen to Stefan Bos' report (RealAudio) Bos report - Download 286k (RealAudio) Two former communist countries, Poland and Romania, have opened negotiations on the stationing of American troops on their territories. Polish and Romanian officials say they are ready to host American military bases, and that further negotiations with Washington are expected shortly.
Both former Soviet satellite states supported the U.S.-led war in Iraq, unlike Germany and France.
AP Polish President Aleksander Kwasniewski(l) and Defense Minister Jerzy Szmajdzinski Poland, which joined NATO four years ago, has 2,000 troops in Iraq as part of the American and British-dominated coalition.
Polish Defense Minister Jerzy Szmajdzinski says his country is generally in favor of hosting the American bases, although the question of who will cover the operating costs remains to be decided.
Poland's budget has been strained by multi-billion-dollar defense deals last year with the United States, Finland and Israel to bring its Soviet-era army up to NATO standards.
The stationing of American troops will be among the topics discussed by Polish President Aleksander Kwasniewski and President Bush in Washington later this month.
Romania, which is due to become a NATO member later this year, has made clear it, too, would welcome American soldiers. Romanian Prime Minister Adrian Nastase says they would be well-placed strategically because of Romania's access to the Black Sea and proximity to the Middle East.
Romania and its neighbor, Bulgaria, already helped Washington by opening their airspace to U.S. aircraft heading to the war in Iraq.
Hungary, which opened a military base for the training of Iraqi volunteers last year and hosts American forces as part of the nearby Balkan peace mission, said it is also prepared to help the United States.
But Hungary has been criticized by Washington and NATO for not always reacting quickly to emergency military situations. The Hungarian parliament recently made it possible for the government to send peacekeepers abroad without a lengthy parliamentary process.
|
Uzupełnienia i sprostowania:
|